– Odebrała buty, które były faktycznie zniszczone, poklejone, praktycznie nie nadające się do niczego. Kiedy zażądała zwrotu pieniędzy to okazało się, że właściciel niczego nie będzie płacił. Doszło do rękoczynów. Szewc próbował nawet klientkę udusić. Można powiedzieć “szewski poniedziałek” albo “pijany jak szewc” – opisał tę niecodzienną historię rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek.
Jak się okazało po interwencji policjantów, krewki rzemieślnik miał ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Nie wiadomo, czy było to za dużo, czy też raczej czuł się niedopity po niedzieli. Miał jednak sporo szczęścia, ponieważ klientka zgodziła się przyjąć pieniądze za zniszczone buty i przeprosiny, on został zaś ukarany mandatem karnym i zapewne wychylił z tej okazji kolejnego kielicha.










