– Był wyraźnie zaskoczony i nie bardzo wiedział, jak się zachować. Próbował żartować. Jednak jego zwolennikom obecnym na spotkaniu niezbyt podobała się nasza akcja. Zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Zresztą tak było w czasie całego spotkania. Jakikolwiek krytyczny głos od razu był przez osoby znajdujące się na sali tłumiony. W ogóle publiczności pozwolono zadać tylko trzy pytania – powiedziała Niezależnej szefowa Młodzieżowego Klubu “Gazety Polskiej” w Warszawie Justyna Świerzy.
Ciekawe, co Tomasz Lis zrobi z tym niechcianym prezentem.











