“Firmy cateringowe tłumaczą, że trudno jest dostać wieprzowinę odpowiedniej jakości, zaś coraz więcej dzieci z rodzin imigranckich nie chce jeść sznycli i kiełbas ze względów religijnych” – czytamy na stronie internetowej TVP Info.
Minister rolnictwa z CSU Christian Schmidt powiedział jednak DW, że “nie wolno dopuścić, żeby mięso wieprzowe, które należy do naszej kuchni i kultury kulinarnej, wykluczono z jadłospisów”.
“Dyskusja na temat wieprzowiny toczy się od kilku lat w krajach z liczną mniejszością muzułmańską. W niektórych miastach we Francji wieprzowinę wycofano ze stołówek szkolnych właśnie pod naciskiem muzułmanów. O jej powrót walczy Front Narodowy. Kilkanaście dni temu głośno zrobiło się o duńskim mieście Randers, w którym serwowanie wieprzowiny w instytucjach publicznych stało się obowiązkowe. Radni chcą mieć pewność, że wieprzowina – podstawa duńskiej kuchni – będzie traktowana na równi z innymi rodzajami żywności. W wielu miejscach Danii wyznawcy islamu domagali się bowiem jej wycofania” – napisano na stronie TVP Info.
Nie wyobrażam sobie, aby w słynącej z zamiłowania do kotletów schabowych oraz do innych smacznych dań z wieprzowiny Polsce muzułmanie – nawet jeżeli przyjmiemy pewną ich liczbę jako uchodźców – mogli wprowadzić swoje zwyczaje żywieniowe.











