Jak poinformował dziennikarzy przewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider z Platformy Obywatelskiej, wyniki poprzednich takich akcji pokazują, że warto je konsekwentnie powtarzać.
W zeszłym roku stolicy Małopolski przybyło ponad 13 tysięcy podatników, co przyniosło budżetowi miasta około 21 milionów złotych, które wpłacane w formie podatku PIT do nich wracają poprzez inwestycje w infrastrukturę.
Według Kośmidera jeden pozyskany podatnik przysparza Krakowowi 1,8 tys. zł rocznie.
“Z tytułu udziału we wpływach z podatku od osób fizycznych PIT miasto uzyskuje rocznie do budżetu około 1 mld zł. Według szacunków władz Krakowa w stolicy Małopolski mieszka około 150 tys. osób, które są zameldowane w innych miejscowościach i tam odprowadzają podatek PIT. W ciągu czterech lat trwania kampanii udało się pozyskać 35,5 tys. nowych podatników, którzy wnieśli do miejskiego budżetu dodatkowe co najmniej 58,6 mln zł.” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.
Przewodniczący RMK stwierdził, że trwają pracę nad przygotowaniem i wdrożeniem Krakowskiej Karty Mieszkańca, która będzie dawała osobom płacącym podatki w dawnej stolicy Rzeczypospolitej szereg ulg oraz przywilejów, m. in. tańsze bilety komunikacji miejskiej. I dodał, że połowa ankietowanych osób zadeklarowała chęć do zmiany miejsca płacenia podatków, gdyby ulga w cenie biletu była na poziomie 10 procent.
“Zgodnie z prawem, w przypadku podatku PIT zameldowanie w Krakowie nie jest warunkiem koniecznym, by płacić tam ten podatek. Wystarczy poprawnie wypełnić formularz aktualizacyjny ZAP-3, wskazując w nim krakowski adres zamieszkania i złożyć go osobiście lub wysłać pocztą do odpowiedniego urzędu skarbowego na terenie miasta” – napisała PAP.
Ciekawe, czy gospodarze innych polskich miast są równie zapobiegliwi w tej materii.










