Zgodnie ze złożonym przez Klub do marszałka Sejmu projektem ustawy miałoby to być święto państwowe, a wszystkie instytucje i organy RP byłyby zobowiązane do wywieszenia w tym dniu flagi państwowej.
Przedstawiciel wnioskodawców Wojciech Bakun powiedział PAP, że ustanowienie 11 lipca dnia pamięci ofiar UPA stanowi spełnienie oczekiwań większości środowisk kresowych. – Konieczne jest upamiętnienie zbrodni na Polakach, konieczne jest nazwanie tej zbrodni ludobójstwem – dodał.
“Autorzy projektu przypominają, że zbrodnie, które w latach 40. XX wieku popełnione zostały przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich do tej pory nie doczekały się wystarczającego potępienia przez państwo polskie, nigdy nie zostały nazwane w zgodzie z prawdą historyczną – ludobójstwem. Dlatego – przekonuje poseł Kukiz’15 – zachodzi konieczność należytego upamiętnienia ofiar tychże zbrodni” – czytamy w depeszy PAP.
W uzasadnieniu projektu ustawy znalazł się poniższy fragment:
“Charakter zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów w okresie II wojny światowej i bezpośrednio po niej na ludności Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej jest w pełni zgodny z definicją ludobójstwa (…) liczba zebranych świadectw dokumentujących zbrodnie OUN-UPA unaocznia przerażającą ich skalę.”
W lutym br. do marszałka Sejmu trafił projekt przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość, w którym przewiduje się ustanowienie 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.
“Według szacunków polskich historyków, ukraińscy nacjonaliści zamordowali w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej ok. 100 tys. Polaków. 40-60 tys. zginęło na Wołyniu, 20-40 tys. w Galicji Wschodniej, co najmniej 4 tys. na terenie dzisiejszej Polski. Kulminacja tych wydarzeń, określanych mianem zbrodni wołyńskiej, nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały ok. 150 polskich miejscowości” – napisała Polska Agencja Prasowa.












