Teraz postanowili w podobny sposób “ozdobić” jeden z najpopularniejszych polskich szczytów: Giewont, na którym pojawiło się żółte graffiti przedstawiające słońce o szerokości około metra.
Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego przyznają, że usunięcie go nie będzie łatwe, bo jest to teren wysokogórski.
– Na Giewont praktycznie cały czas ktoś wchodzi lub z niego schodzi. Nie wierzę w to, żeby nikt nie widział momentu aktu malowania albo tuż po – powiedziała Telewizji TVN 24 współzałożycielka portalu etnosystem.pl Iśka Marchwica, która jako pierwsza poinformowała o tym akcie chuligaństwa.
Bogusława Chlipała z TPN wyjaśniła w rozmowie z tą samą stacją, że podobne malunki pojawiają się coraz częściej i coraz wyżej, np. na Zawracie w sierpniu 2015 roku; jego autorami są prawdopodobnie pseudokibice Śląska Wrocław.
– Ludzie przyjeżdżają w Tatry wypocząć, a inni robią coś takiego. To bardzo nieodpowiedzialne zachowanie, na które nie ma i nigdy nie będzie przyzwolenia. Teraz szukanie sprawcy to jak szukanie igły w stogu siana – skomentował wówczas ten fakt dla TVN 24 komendant straży TPN Edward Wlazło.
Zdaniem Marchwicy na łamanie obowiązujących w Tatrach przepisów jest ciche przyzwolenie turystów.
– Nie reagujemy, kiedy ktoś wyrzuca butelkę w krzaki, kiedy pali papierosa na szlaku, kiedy łamie gałęzie drzew lub maluje sprayem bohomazy na kamieniach – wyliczyła dziennikarka na antenie TVN 24.
Usuwanie takich “malowideł” nie jest ani łatwe, ani tanie, ponieważ na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego można stosować jedynie nieinwazyjne metody, a dotarcie na duże wysokości z odpowiednim sprzętem i materiałami pochłania dużo czasu i sporo kosztów.
Myślę, że mogę w imieniu dyrekcji TPN oraz służb Parku wystosować apel do wszystkich odpowiedzialnych turystów o natychmiastowe powiadamianie ich (nie jest to trudne w epoce telefonów komórkowych) w przypadku zauważenia aktów wandalizmu w naszych najwyższych górach. Wtedy będzie można zatrzymać i przykładnie ukarać ludzi, którzy za nic mają niepowtarzalne piękno tatrzańskiej przyrody.










