Poinformował o tym na Facebooku autor książki o nim pt. “Zośkowiec”, dziennikarz portalu Niezależna Jarosław Wróblewski który przypomniał, że w 92. urodziny “Halicza” odwiedził w jego mieszkaniu prezydent Andrzej Duda wręczając mu prezent i kwiaty.
Zmarły kombatant przeszedł w Powstaniu Warszawskim cały szlak bojowy batalionu “Zośka”: od Woli przez Stare Miasto aż do Czerniakowa, uczestnicząc m.in. w wyzwalaniu Gęsiówki. Ranny na Starówce, przedostał się kanałami do Śródmieścia.
“W styczniu 1945 r. został aresztowany przez NKWD, ale po kilkutygodniowym pobycie w areszcie zdołał uciec. Przeniósł się do Łodzi, dołączając do konspiracji. Należał do tzw. oddziału Kmity, którego głównym zadaniem było ubezpieczenie pułkownika Jana Mazurkiewicza.
W 1950 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy UB. Trafił do Warszawy. Przebywał początkowo w areszcie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na ul. Koszykowej, po czym w więzieniu przy ul. Cyryla i Metodego na Pradze. Stamtąd przeniesiony do więzienia karno-śledczego nr III. Wreszcie w groteskowym procesie został oskarżony o próbę obalenia siłą ustroju Polski Ludowej oraz oskarżony o zabójstwo Kazimierza Jackowskiego, żołnierza AK. Kończykowski trafił do więzienia, skazany na 15 lat, ale wyszedł na szczęście już w 1953 r. Czterdzieści lat później został zrehabilitowany” – przypomniała jego barwny powojenny życiorys Niezależna.
Na pogrzebie plutonowego Henryka Kończykowskiego z pewnością zabrzmią słowa piosenki batalionu “Zośka”:
Szare hełmy błyszczą stalą,
Rytm podkutych nóg,
Twardo dudni bruk.
Hej, niech zmyka wróg!
To szturmowcy drogą walą,
Śpiewa chłopców chór
W cekaemów i peemów wtór,
Do boju!
Zośko, Zosiu, hej, Zosieńko!
Maszerować chodź, panienko,
Przecież idziem w bój,
W tan przy świście kul,
Seryjką z peemu,
W rytm tego refrenu,
Wybijaj takt.










