Jego kompromitujące wypowiedzi na temat “dobrodziejstw” stanu wojennego są wielką hańbą dla całego Harcerstwa, którą trzeba jak szybciej zmyć i to w radykalny sposób. Nie wystarczy oświadczenie rzeczniczki prasowej ZHP, w której odcina się ona od słów hm. Mazguły, traktując je jako “osobiste poglądy tego instruktora” i wyraża “solidarność z poszkodowanymi w wyniku stanu wojennego i ich rodzinami”.
Uważam, że jest to zdecydowanie za mało w sytuacji, w której skandaliczne słowa wysokiego rangą instruktora Waszego Związku cytowane są od kilku dni przez wszystkie media i potępiają je również politycy współorganizujący razem z nim antyrządową demonstrację 13 grudnia br.
W latach 70. i 80. ubiegłego wieku należałem do grona osób, które usiłowały – wbrew odgórnym tendencjom – realizować w tej organizacji przedwojenne ideały polskiego skautingu. Robiliśmy skutecznie to m.in. w Kręgach Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego i w niejawnym Ruchu Harcerskim Rzeczypospolitej. Wielu moich przyjaciół było za to wyrzucanych z ZHP przez posłuszne komunistycznym nadzorcom komendy hufców i chorągwi, prześladowała nas także Służba Bezpieczeństwa PRL.
Mimo że w 1989 roku zdecydowałem się kontynuować moją działalność instruktorską w innych stowarzyszeniach harcerskich, zachowałem wielki szacunek dla ZHP i szczerą wiarę w to, że wkroczył on w niepodległej Polsce na drogę prawdziwej odnowy, chociaż pozostało w nim nazbyt wielu ludzi o mentalności ukształtowanej w epoce komunizmu.
Jednym z takich instruktorów jest typowy “homo sovieticus” hm Adam Mazguła. Usunięcie go z szeregów Związku Harcerstwa Polskiego wydaje się oczywistą koniecznością, jeżeli Główna Kwatera chce udowodnić, że myśli i działa zgodnie z polską racją stanu.
Czuwaj!
harcmistrz Jerzy Bukowski
Harcerz Rzeczypospolitej










