Rodzina Kozielewskich nareszcie może uczestniczyć w tym, co dla pamięci najwybitniejszego jej przedstawiciela ważne i doniosłe.
Przypomnijmy, że jeszcze niedawno z telewizji najbliżsi dowiadywali się takich oto rzeczy, o który bladego pojęcia nie mieli: LINK >>>
Przytoczmy dwie wypowiedzi. Pierwsza pochodzi z relacji wyżej, druga jest do niej komentarzem.
W naszej tradycji jest, aby pomniki bohaterów wyglądały godniej niż do tej pory, dlatego też bardzo się cieszę, że powstała grupa, która opiekuje się i krzewi znajomość postaci Jana Karskiego i będzie chciała taki pomnik wystawić. To będzie kolejny akt upamiętnienia zasług Jana Karskiego.
Radosław Sikorski
W polskiej i katolickiej tradycji jest, aby pomników nagrobnych nie zdejmować, zwłaszcza jeżeli ci, których upamiętniają sami je sobie postawili za życia, wybierając taką formę, jaką uznali za stosowną. Dlatego, jako rodzina Jana Karskiego i spoczywającej z nim jego małżonki Poli Nireńskiej przyjęliśmy z oburzeniem akcję grupy “krzewicieli znajomości postaci” i jej chciejstwo zdjęcia Bohaterowi nagrobka i postawienia jakiegoś innego pod patronatem i za pieniądze MSZ. To nie jest żaden akt “upamiętniania zasług”, a akt ignorowania woli Jana Karskiego, który sam za życia dokonał wyboru oraz akt lekceważenia jego najbliższej żyjącej rodziny.
dr Wiesława Kozielewska-Trzaska
Gdyby pan minister nie głosił swoich mądrości, bratanica i córka chrzestna bohatera, nie musiałaby na nie reagować.
Rodzina Karskiego do żywego poruszona była dodatkowo opiniami ówczesnego ambasadora w Waszyngtonie, że grób jest w bardzo złym stanie i również dlatego trzeba go ratować. Była to rzewna bzdura. Granitowy obelisk utrzymany zresztą w stylu podobnej prostoty znanej choćby z narodowej nekropolii arlingtońskiej wyglądał wtedy (i dziś) bardzo podobnie do pomnika nagrobnego np. generała armii Omara Bradleya, jego żony i córki. Który zdecydowanie nie był ruiną.












