Żona Kiszczaka nie pomoże Wałęsie

Lech Wałęsa wezwał na Facebooku wdowę po generale Czesławie Kiszczaku do ujawnienia prawdy o rzekomej "akcji teczkowej" jej męża przeciw niemu, ale nie doczekał się satysfakcjonującej go odpowiedzi.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
9 marca, 2017
Post thumbnail default dark

Oto wpis byłego Prezydenta RP (pisownia oryginalna):

Pani Kiszczak!

Publicznie wzywam Panią do powiedzenia prawdy o tej “akcji teczkowej”, nie można uwierzyć by mąż Kiszczak tak Panią okłamał.

Był przesłuchany pod przysięgą przez prokuratora w IPN, udzielił w telewizji wywiadu w którym zdecydowanie oświadczył prawdę.

Natomiast prawdą jest, że prowadzono ze mną tajną i nieoficjalną walkę, gdzie w tej koncepcji podrabiano materiały by mnie zohydzić w oczach społeczeństwa i zniszczyć potrzebny mi mój autorytet. Jestem przekonany, że każdy sąd potwierdzi tą prawdę.

Law.

Portal internetowy “Faktu” zwrócił się do Marii Kiszczak z prośbą o komentarz do tego apelu i dosyć szybko doczekał się poniższej odpowiedzi:

– Mój mąż na pewno mnie nie okłamywał. Zawsze mówił mi prawdę. Jestem w stu procentach pewna, że nie powtarzam żadnych kłamstw, a to wszystko jest prawdą. Przecież ja nic nie zdradziłam. Po prostu przekazałam te dokumenty do IPN. Tam była karteczka napisana przez mojego męża do Archiwum Akt Nowych, w której prosił, by te teczki upublicznić 5 lat po śmierci Wałęsy. Sądziłam, że oni uszanują prośbę mojego zmarłego męża. Stało się jednak inaczej…

W jej opinii Wałęsa wciąż nie potrafi pogodzić się z wybuchem afery wokół niego. – On się tego nie spodziewał i wystraszył. Jestem jednak pewna, że to wszystko było prawdą – dodała wdowa po byłym ministrze spraw wewnętrznych z epoki PRL.
Były Prezydent RP natychmiast ustosunkował się do tej opinii na Facebooku:

Z generałem toczyliśmy śmiertelny bój na drodze legalnej i tajnej. Na drodze prawdy legalnej nigdy nie byłem współpracownikiem SB i gen. to potwierdza, natomiast na drodze walki tajnej gen. wrabiał mnie w agenturalność, co miało odbierać poparcie społeczne i niszczyć autorytet.

Portal przypomina, że afera wybuchła po tym, jak 16 lutego 2016 roku Maria Kiszczak zgłosiła się do Instytutu Pamięci Narodowej z propozycją sprzedaży odnalezionych w jej domu teczek tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie “Bolek”. Przejęli je prokuratorzy.

Wśród akt znajdowało się odręcznie podpisane zobowiązanie do współpracy z SB podpisane “Lech Wałęsa Bolek”, a także odręcznie napisane donosy oraz pokwitowania odbioru pieniędzy przez tego agenta. Biegli grafolodzy orzekli, że są one autentyczne.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter