Jan Karski urodził się 24 czerwca 1914 roku. Nikt tego nie zmieni

Rozmowa z dr Wiesławą Kozielewską-Trzaską, przedstawicielką rodziny bohatera, jego bratanicą i córką chrzestną.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
1 maja, 2017
Post thumbnail default dark

– Jak się czuje rodzina Jana Karskiego, kiedy jacyś ludzie składaja mu kwiatki w kwietniu z okazji… urodzin?
– Jest to oczywiste przeczenie prawdzie, historii rodziny oraz samemu Janowi Karskiemu. Można także zorganizować inscenizację bitwy pod Grunwaldem w maju a nie w lipcu. Na pewno nie będzie to oznaczać, że nie odbyła się ona kiedy się odbyła. Ludzie, którzy znali Go doskonale wiedzą, kiedy się urodził. Są jednak ludzie bez związku z Janem Karskim majstrujący przy jego dacie urodzin dla jakichś swoich celów. Zastanawianie się dla jakich uznajemy za stratę czasu, co nie oznacza, że nie będzimy na to zwracać uwagi.

– Domagała się jednak Pani konsekwentnie podawania prawdziwej daty urodzin swego ojca chrzestnego.
– Tak i cel został osiągnięty. We wszystkich podstawowych źródłach wiedzy figuruje już 24 czerwca 1914 roku. Tak też jest celebrowany. W stulecie urodzin Jana Karskiego w tym dniu posadzony został Janowi Karskiemu dąb pamięci. Dokonywali tego w imieniu Kościoła ksiądz biskup Tadeusz Pieronek, zaś w imieniu żydowskim Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich. Kliknij >>>

– Czy możemy do sprawy na chwile powrócić?
– Zacznę od tego, że sprawa była wielokrotnie przez mego Stryja wyjaśniana. Urodził się w Dzień Świętego Jana, 24 czerwca 1914 roku. Rodzice uznali, że sam sobie przyniósł na świat swoje imię. Taka była dość powszechna tradycja w tamtych latach. Dodatkowo, Święty Jan był szczególnie ulubiony przez matkę dziecka, Walentynę i uznała, iż to najlepszy dla niego patron. Łódź była wtedy w zaborze rosyjskim, władze carskie narzuciły nakaz wystawiania dokumentów kościelnych po rosyjsku. 8 sierpnia do księdza kanonika Szmidla, proboszcza parafii Podwyższenia Świętego Krzyża, przybyli Kozielewscy ochrzcić synka. Matka po sakramencie udała się z dzieckiem do domu, a ojciec ze świadkami pozostali w refektarzu, gdzie gościli się z proboszczem i wikarym. Praktyka była taka, że dane dziecka, jego rodziców i chrzestnych podawano po polsku na kartce, a wikary przepisywał to do ksiąg po rosyjsku. W takim języku przynosił metrykę. Zapewne doszło do omyłki pisarskiej w notacji rzymskiej. Zamiast VI, dokonujący wpisu “dostrzegł” IV i po rosyjsku zapisał “april”. Kozielewscy zorientowali się po jakimś czasie, ale nie zawracali głowy księdzu. Omyłki w datach urodzin były zresztą wtedy nagminne.

Pod wyjeździe z Łodzi w dokumentach osobistych Janek Kozielewski własnoręcznie pisał: “24 czerwca 1914 roku”. Udostępniam wam jeden z kilku takich dokumentów – własnoręczny wpis z dziekanatu Wydziału Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.

Tak też miał w dokumentach dyplomatycznych. M.in. w życiorysie i ankiecie personalnej po francusku na użytek praktyki zagranicznej. Tak zaczyna się jego CV pisane przed praktyką w Genewie:

Już w pierwszym zdaniu podawana jest data urodzenia. “Juin” to po francusku “czerwiec”. Tak się ten dokument kończy:

Takich odręcznie pisanych dokumentów jest przynajmniej sześć.

Jest nieprawdopodobieństwem, żeby w paszporcie, z którym jechał na praktykę, miał inną datę niż podawaną w dokumentach wypełnianych na ten sam wyjazd. “Utrwalacze” pamięci stryja upierają się przy “ruskiej” dacie kwietniowej, a czerwcową po polsku i francusku – pisaną przez samego zainteresowanego – ignorują.

Są na świecie ludzie, którzy wciąż są przekonani o obrotach Słońca wokół Ziemi. Można prowadzić z nimi debaty, tylko po co? Mój Wielki Stryj zwykł mawiać, iż z pewnymi ludźmi nie można wchodzić w debatę by nie podnosić ich ‘wierzeń’ do rangi argumentów.

– Była też próba “lobbingu” na Kapitolu, aby 24 kwietnia ustanowił Dniem Jana Karskiego.
– Tu już musiałam reagować! Trzej senatorowie USA: Durbin, Kirk i Menendez zostali “natchnięci” do oddania hołdu Janowi Karskiemu, ale z podaniem im nieprawdziwej daty i niepoinformowaniem ich o innej jej wersji. Dowiedziawszy się, napisałam do senatorów list i pokazałam skany dokumentów. Zresztą sami łatwo sprawdzili też datę w dostępnych źródłach. Z pomysłu ustanawiania Dnia Jana Karskiego Senat USA po prostu się wycofał. Współpracownik jednego z senatorów wyraził zdumienie poziomem takiego lobbingu i próbą “zadekretowania” swojej wersji daty przez… Senat Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że i w tym “temacie” Polacy są zdolni do wszystkiego. Amerykanie mają zaś kolejny przykład “Polish Joke” (polskiego kawału).

– W uzasadnieniu uchwały Senatu RP, też “niewidzialna ręka” wstawiła 24 kwietnia?
– Owszem, próbowała… Musiałam prostować to w liście do marszałka Senatu. Ostatecznie data “wyleciała”.

– Jak wasza rodzina obchodzi urodziny Jana Karskiego?
– Godnie i z powagą. Odprawiana jest msza w jego intencji, a na grobie na cmentarzu Góry Oliwnej w Waszyngtonie składane kwiaty i zapalane znicze. Podobnie w rocznicę śmierci 13 lipca i 1 listopada, kiedy łączymy się duchowo z naszymi drogimi Zmarłymi.

– Podobno niebawem sama odwiedzi Pani grób swego Stryja?
– Stryjów! Obok Jana spoczywa także jego starszy o siedemnaście lat brat Marian. Pułkownik, komendant stołeczny policji, twórca struktur Podziemia, więzień KL Auschwitz, organizator służby policyjnej Państwa Podziemnego. Bohater. To on zaprzysiągł w służbie Podziemia swego młodszego brata Jana.

– A Jan pochował go na waszyngtońskiej nekropolii…
– Tak było. Wtedy również Jan przygotował dla siebie i żony Poli Nireńskiej dokładnie taki sam nagrobek z granitu obok Mariana. Ten pomnik stał się potem przedmiotem swoistego “zamachu”. Jacyś ludzie bez rodzinnego związku z moim stryjem ustalili, że go zdemontują i wystawią jakiś inny ze swoją “opowieścią” o Janie Karskim i jego karykaturalną podobizną. Dowiedziałem się także w Internecie, że pan Sikorski zamierza za to zapłacić z pieniędzy państwowych. Było to o tyle kuriozalne, że dwa tygodnie wcześniej w Pałacu Prezydenckim, podczas przyjęcie z okazji 11 Listopada pan Sikorski ze mną rozmawiał słowem nie wspominając o jakichś planach związanych z pomnikiem nagrobnym Stryja. Za dwa tygodnie dziękował jakimś ludziom przy grobie Jana i Poli za… inicjatywę zdejmowania nagrobka i zapewnił, że MSZ im w tym pomoże. Oczywiście zaprotestowałam. “Komitet” pomnikowy, w który znajdował się również ówczesny polski ambasador, dał sobie spokój.

Dla porządku moralnego uzupełniam, iż ów dyplomata tak bardzo zaangażowany w zdejmowanie nagrobka Karskiemu zapomniał, podobnie jak inni “utrwalacze pamięci” o piętnastej rocznicy śmierci Bohatera, 13 lipca 2015 roku. Wtedy ich na grobie nie było.

Cała puenta. LINK >>>


O dacie urodzin mówili publicznie bliscy Jana Karskiego w roku 100-lecia jego urodzin:

Jadwiga Lenoch-Bukowska, 101-letnia wówczas siostra stryjeczna Jana Karskiego:
“To był fakt w rodzinie powszechnie znany. Przedmiot rozmaitych żartów i dowcipów. Janek zawsze obchodził urodziny w Świętego Jana. Nie raz brałam w tym udział. Zawsze podawał prawdziwą datę urodzin. Zmiany zapisów w księgach parafialnych jego rodzice nie robili. Sam Janek, jako siedemnastolatek wyjechał po maturze z Łodzi. Wrócił dopiero po 65 latach. Przez ten cały czas kwestia zapisu w księgach parafialnych nie była specjalnie ważna, zwłaszcza, że miał już nawet inne nazwisko. Ważne, że sam dobrze wiedział, kiedy się urodził”.

Profesor Michael Szporer z University of Maryland:
“Każdy, kto lepiej znał Jan Karskiego wie, że urodził się 24 czerwca. Mało tego, Towarzystwo Jana Karskiego dotarło do dokumentów osobowych pisanych w latach 30. przez Jan Kozielewskiego (Karskiego) własnoręcznie, w których podaje datę urodzenia.

Problem pisania historii Polski w Polsce jest zresztą szerszym zagadnieniem. Często podlega ideologizacji i stosowaniu swoistej instrumentalizacji. Dlatego tacy autorzy, jak Norman Davis czy Timothy Snyder piszą lepsze książki historyczne o Polsce niż autorzy polscy.

Jak słyszę z Warszawy, z prawdziwą datą urodzin Karskiego jakieś “ośrodki” mają problem, bo ponoć lansowana jest jakaś “polska inicjatywa” ustanowienia nieprawdziwej daty międzynarodowym dniem obrony prześladowanych, czy jakoś podobnie. Myślę, że Profesor w grobie się przewraca”.

Rozmawiała:
Agata Muzyka, Gdańsk

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter