W rozmowie z portalem www.news.com.au dr Pietrow wyjaśnił, że mieszkańcy obu części podzielonego państwa od dziesięciolecia żyją w zupełnie odmiennych rzeczywistościach, mówią różnymi dialektami i całkiem inaczej postrzegają świat. Wyraził też obawę, że władze Korei Południowej – po ewentualnym zjednoczeniu – mogłyby traktować swoich rodaków jako obywateli drugiej kategorii.
“- Korea Południowa nie potrzebuje, by jej wynędzniali, agresywni, źle wykształceni bracia zalali ten kraj” – stwierdził (cytat za “Rz”).
Z drugiej strony łapiąca obecnie zadyszkę gospodarka Południa mogłaby – jego zdaniem – skorzystać z tanich surowców i siły roboczej.
“Zastrzega przy tym, że zjednoczenie RFN i NRD było zaledwie <spacerkiem> w porównaniu do kosztów, jakie niosłoby ze sobą zjednoczenie obu Korei” – czytamy w “Rzeczpospolitej”.











