Rzecznik prasowy archidiecezji ks. Piotr Studnicki powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że nie ma jeszcze decyzji, jaką posługę kapłańską podejmie w przyszłości ks. Sowa, który od dawna mieszka w Warszawie, ale jest księdzem Archidiecezji Krakowskiej.
– Przed rokiem, 16 czerwca 2016 roku, ksiądz Kazimierz Sowa został pisemnie upomniany przez ówczesnego metropolitę kardynała Stanisława Dziwisza. W liście tym kardynał zastrzegł sobie możliwość upublicznienia jego treści. Zastrzeżenia dotyczyły aktywności medialnej księdza Sowy, która coraz rzadziej miała charakter duszpasterski, a coraz częściej ograniczała się do komentowania bieżących wydarzeń politycznych – dodał ks. Studnicki.
Na opublikowanym nagraniu słychać m.in. fragment dialogu Mazgaja i ks. Sowy, którzy mówią o publikacji “Gazety Polskiej” dotyczącej wizyty biznesmena w Baku.
– Jurek, nie polemizować, zniszczyć naprawdę, tu uważam, że nie ma się wiesz … żadnych – instruował Mazgaja kapłan.
Komentując tę sprawę dla “Gościa Niedzielnego”, z którym przez wiele lat współpracował, ks. Sowa powiedział, że “prywatne spotkanie znajomych ma inny charakter niż relacje polityczne”, zaprzeczył też, jakoby chodziło mu o to, o “żeby kogoś zniszczyć w sensie fizycznym, tylko w sensie jakiejś obrony, kiedy ktoś pisze nieprawdę i to jest ten kontekst”.
Ponieważ na ujawnionym nagraniu padają z ust duchownego niecenzuralne słowa i niewybredne żarty, przeprosił on za nie, ale zaznaczył, iż “nie zamierza się tłumaczyć z faktu, że czasem spotka się ze znajomymi przy okazji ich imienin”.
“Generalnie sytuacja, w której ktoś podsłuchany musi się tłumaczyć a podsłuchujący pewnie zacierają ręce nie jest normalna. I tego według mnie nic nie usprawiedliwia ani nie zmieni. Podobnie jak robienia z tego medialnej hucpy i atakowania przy tym na przykład mojego brata (polityka Nowoczesnej, a wcześnie Platformy Obywatelskiej, byłego marszałka województwa małopolskiego – JB)” – napisał w cytowanym przez PAP oświadczeniu ks. Kazimierz Sowa.
“O restauracji <Sowa&Przyjaciele> stało się głośno w związku ze sprawą nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. We wrześniu 2015 r. do sądu trafił akt oskarżenia ws. trzech osób: biznesmena Marka F. dwóch kelnerów Konrad Lassoty i Łukasza N oraz współpracownika F. Krzysztofa R. W grudniu F. został skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia bez zawieszenia, kelner Konrad L. i Krzysztof R. na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania drugiego z kelnerów, który pomagał śledczym. N. zeznawał, że to Marek F. za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.










