Z takiego wyniku cieszy się antyimigrancka Duńska Partia Ludowa, która od dawna postulowała zwiększenie liczby urządzeń służących monitoringowi w miejscach publicznych.
“- To mogłoby pomóc policji w rozwiązaniu najgorszych zbrodni. Dzięki temu Duńczycy poczuliby się bezpiecznej” – powiedział polityk tej partii Kofod Poulsen (cytaty za “Rz”).
Wchodzący w skład duńskiego rządu Sojusz Liberalny zwraca natomiast uwagę na problem znalezienia równowagi między bezpieczeństwem a prawem do prywatności.
“- Uważam, że jest fundamentalnym prawem każdego obywatela móc poruszać się po ulicach bez obawy, że ktoś ukradkiem nas obserwuje. Musi być powód do inwigilacji, nie możemy inwigilować dla samego inwigilowania” – stwierdziła Christina Egelund z tego ugrupowania apelując o “zapobieganie naruszaniu wolności osobistej”.
“Poulsen odpiera te zarzuty mówiąc, że <naruszeniem wolności osobistej jest również sytuacja, w której ktoś pada ofiarą poważnego przestępstwa>” – czytamy w “Rzeczpospolitej”.











