W takiej sytuacji znalazł się właśnie wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który słusznie i po ludzku wzburzony zbiorowym gwałtem na Polce oraz pobiciu jej męża na plaży we włoskim kurorcie na Adriatykiem zamieścił taki wpis na Facebooku:
“Za Rimini dla tych bydlaków powinna być kara śmierci. Choć dla tego konkretnego przypadku przywróciłbym również tortury. Zawsze byłem i jestem zwolennikiem kary śmierci. I nawet nie próbujcie mnie atakować poprawnością polityczną. Mam to gdzieś i zdania nie zmienię.”
Łatwo sobie wyobrazić, z jakim hejtem spotkały się te zdania ze strony tak politycznych przeciwników obecnego rządu, jak wyznawców politycznego słuszniactwa (political correctness), które to dwie grupy mają ze sobą wiele wspólnego.
Młody wiceminister zorientowawszy się, że w nazbyt spektakularny i mało polityczny sposób dał wyraz swoim uczuciom, napisał dzień później na Twitterze:
“Nie przekręcajcie moich słów. Nie chcę tortur. Chciałem tylko krótko podkreślić: okoliczności TEJ zbrodni nadają się na wyjątkowo surową karę”.
Zapytany w tej sprawie przez Polsat News tłumaczył natomiast, że były to tylko rozważania na temat tego, jaka byłaby proporcjonalna kara za takie przestępstwo.
Jakiego wziął w obronę Joachim Brudziński, zamieszczając poniższy komentarz na Twitterze:
“Niech ci wszyscy <miłośnicy> młodych bydlaków z Północnej Afryki wezmą kredki i pomalują chodniki w swoich miastach. Każdy okrutny gwałt, nieważne czy dokonany przez imigranta czy bydlaka znad Wisły zasługuje na takie same potępienie i najsurowszą karę!!”
“Skrzydlate słowa” Patryka Jakiego jeszcze długo będą mu wypominane i na pewno staną się dlań dobrą nauczką, aby trzymać emocje na wodzy, zwłaszcza jeżeli naturalny poryw serca rozmija się z zasadami uprawiania polityki.










