Urodził się w Suwałkach, od 1938 roku na stałe związał zaś swój los z podwawelskim grodem, w którym ukończył filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim i zadebiutował jako poeta w “Dzienniku Polskim”, bo – jak kiedyś powiedział – “Kraków jest idealnym miejscem dla poetów, malarzy i muzyków”. Publikował w “Tygodniku Powszechnym” i w “Gościu Niedzielnym”, wydał kilka tomików poetyckich (m.in. “70 widoków w drodze do Wenecji”, “Dziękczynienie po Komunii Świętej”) oraz kilkanaście książek dla dzieci przetłumaczonych na wiele języków, napisał też teksty do oratoriów Jana Kantego Pawluśkiewicza “Nieszpory ludźmierskie” i “Przez tę ziemię przeszedł Pan”.
Był aktywnym działaczem ruchu kultury studenckiej, m.in. współzałożycielem Teatru STU i redaktorem tygodnika “Student”. Aktywnie działał w opiekującej się osobami niepełnosprawnymi katolickiej wspólnocie “Wiara i Światło”.
– Był związany z Nową Falą i grupą Teraz. Znałem go wiele lat. Był przyjacielem moim, całej naszej grupy. Wiernie nam towarzyszył, my jemu. Podziwialiśmy jego teksty. On dużo zrobił, wiele po nim zostanie – wspominał go w rozmowie z Radiem Kraków przyjaciel Adam Zagajewski.
Wielu słuchaczy piosenek Skaldów (“Cała jesteś w skowronkach”, “Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokocha”, “Medytacje wiejskiego listonosza”), czy Marka Grechuty (“Korowód”, “Magia obłoków”) z pewnością nie wie, że autorem tekstów do nich był właśnie L.A. Moczulski.
A oto jak opowiedział Wacławowi Krupińskiemu, autorowi tekstu o nim pt. “Cały w muzyce”, o genezie swojej chyba najsłynniejszej frazy poetyckiej: “Cała jesteś w skowronkach”, która stała się kanwą superprzeboju Skaldów i przeszła do języka potocznego jako synonim bycia radosnym, szczęśliwym. Wiersz powstał w 1968 roku, kiedy jechał pociągiem z Krakowa do Warszawy po żonę, która miała przylecieć samolotem z Paryża.
“Siedząc w wagonie restauracyjnym przy kawie, pomyślałem, że ona gdzieś tam wysoko nad chmurami, w samolocie… A potem on będzie zniżał lot, jak te skowronki, których chmary zapamiętałem z dzieciństwa znad Czarnej Hańczy, dokąd zabierał mnie dziadek. To on w czasie wakacji odsłaniał mi świat przyrody, ukazywał jej urodę. Skowronki pozostały jednym z najsilniejszych przeżyć, fascynowały mnie przez całe dzieciństwo, mogłem patrzeć na nie godzinami. I tak zapisywałem na serwetce: <One stoją w powietrzu, /wysoko nad chmurami, /one spadają z nieba, /z wiatrami, z obłokami>. A gdy dopisałem linijki <śpiewają twoje włosy, śpiewa twoja sukienka i pantofelek>, i słowa <cała jesteś w skowronkach> poczułem taką radość, że aż chciałem uściskać jakiegoś nieznanego mi, siedzącego naprzeciwko młodego człowieka. Chyba się wystraszył, bo odszedł pospiesznie.” Wiersz “porwał” Andrzej Zieliński i już wkrótce była gotowa piosenka, która dała tytuł wydanej w 1969 roku płycie Skaldów.













