Piotr Zalewski z biura prasowego Google’a stwierdził w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”, że tłumaczenie maszynowe jest złożonym wyzwaniem technicznym i czasami zdarza się popełnić błąd.
“- Kiedy dowiadujemy się o problemie, staramy się go poprawić tak szybko, jak to jest możliwe. Przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się urażeni tym tłumaczeniem” – dodał.
Skąd się wzięła ta obraźliwa dla krakowian fraza zamiast poprawnej? To wina użytkowników automatycznego translatora, którzy tyle razy zaproponowali takie właśnie tłumaczenie, że algorytm uznał je za najlepsze i zaczęło się ono wyświetlać jako domyślne.












