“Uchwała ogranicza także ilość punktów sprzedaży piwa w mieście do 190 dla sklepów oraz 130 dla lokali gastronomicznych, ponieważ do tej pory w Nowym Sączu takich limitów nie było. O kilkadziesiąt zmniejszy się także liczba punktów sprzedających mocniejsze trunki” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.
Dyskusja na ten temat była bardzo rzeczowa i pozbawiona spodziewanych emocji. W dodatku w ogóle nie miała podtekstu politycznego, co rzadko się dzisiaj zdarza.
Przewodniczący klubu radnych Platformy Obywatelskiej Piotr Lachowicz uznał uchwałę za jeden ze sposobów na walkę z alkoholizmem, chociaż zastrzegł, iż żadne badania nie wykazały, aby ktokolwiek wyszedł z choroby alkoholowej tylko dlatego, że nie mógł w nocy kupić wysokoprocentowych trunków. Poparł ją jednak, bo – jego zdaniem – sukcesem będzie, jeżeli ten zakaz pomoże choćby jednej osobie.
– Nocna prohibicja może poprawić bezpieczeństwo w mieście. Ludzie wychodzą w nocy z imprez, czy dyskotek i idą do sklepu kupić alkohol, bo tam jest taniej. Przy okazji dewastują co tylko się da – powiedział w trakcie debaty przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Gawłowski (cytat za Radiem Kraków).












