Patrolując nieoznakowanym radiowozem to osiedle, zauważyli oni opla corsę z zaparowanymi szybami, którego kierowca wykonał nagły manewr skrętu, co wzbudziło ich podejrzenie, że coś może być nie w porządku, ruszyli więc za nim chcąc go zatrzymać.
“Kierowca nie zastosował się do poleceń i jechał dalej w najlepsze, łamiąc przy tym przepisy i przejeżdżając przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Jednocześnie z okna od strony pasażera zaczęły wypadać niewielkie przedmioty. Kilka ulic dalej auto zatrzymało się, a gdy policjanci podeszli, żeby dokonać kontroli, ruszyło uderzając w radiowóz” – czytamy w portalu.
Stróżom prawa udało się w końcu zatrzymać pojazd i dopiero wtedy przeżyli szok.
– Kierowcą opla był 12-latek, który podróżował wraz z 16-letnim pasażerem i 24-latką. Na miejsce przyjechali policjanci z drogówki, a także drugi patrol, który zajął się porzuconymi przedmiotami – powiedział w rozmowie z KrkNews rzecznik małopolskiej policji młodszy inspektor Sebastian Gleń.
“Owe przedmioty to aluminiowe zawiniątka zawierające susz roślinny. Późniejsze badania wykazały, że w opakowaniach znajdowała się marihuana, a sam zatrzymany nieletni kierowca był na niezłym haju. 16-letni pasażer przyznał się do posiadania oraz udzielania narkotyków swemu młodszemu koledze. Nieletnimi zajmie się sąd rodzinny. Starszy z nich usłyszał zarzuty posiadania i udzielania środków odurzających, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat 3” – napisał portal.
24-letnia kobieta okazała się być ciotką kierowcy.











