Akademickie dyskusje na temat klapsa

Ze zdumieniem, ale i z rozbawieniem przysłuchuję się medialnym dyskusjom poważnych naukowców, a także publicystów oraz polityków na temat tego, czy można ukarać niesforne dziecko klapsem, czyli lekkim uderzeniem w pupę, jeśli na to zasłużyło.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
25 czerwca, 2019
Post thumbnail default dark

Ortodoksyjni zwolennicy poszanowania godności kilkulatka rozdzierają szaty twierdząc, że takie wymierzenie mu sprawiedliwości jest czynem niegodnym, który może negatywnie wpłynąć na całe jego przyszłe życie. Zwolennicy stosowania delikatnej kary cielesnej argumentują, że są sytuacje, w których ustna perswazja jest nieskuteczna, zwłaszcza jeżeli dziecko wykonuje czynności zagrażające jego życiu i zdrowiu, trzeba więc reagować równie szybko jak przekonywająco.

Klaps jest od wielu wieków naturalnym elementem wychowawczym i nie ma nic wspólnego ze znęcaniem się nad małym człowiekiem. Jeżeli rodzice stosują go tylko w adekwatnych sytuacjach i potrafią potem na spokojnie wytłumaczyć dziecku, dlaczego dostało po pupie, to nie widzę powodu do oskarżania ich o znęcanie się nad nim.

Jestem przekonany, że gdyby klaps został trwale wyeliminowany z arsenału kar wymierzanych dzieciom, to następnym postulatem politycznie poprawnych środowisk byłoby forsowanie zakazu krzyczenia na nie, a nawet podnoszenia głosu w ich obecności. Tak wyobrażają sobie bowiem one bezstresowe wychowanie, które częściej prowadzi do demoralizacji niż do pozytywnych społecznie rezultatów.

Na koniec pouczająca historyjka w tej materii.

Byłem kiedyś świadkiem, jak w tramwaju siedząca na kolanach matki wyjątkowo niegrzeczna dziewczynka wrzeszczała, tupała nogami i kopała siedzącego naprzeciwko młodego człowieka, który ze stoickim spokojem żuł gumę. Kiedy jedna z pasażerek zwróciła uwagę rodzicielce na niewłaściwe zachowanie jej pociechy, ta z dumą odpowiedziała, że jest zwolenniczką bezstresowego wychowania. Parę minut później kopany przez dziecko mężczyzna wstał, wyjął z ust gumę i zamaszystym gestem przylepił ją do czoła dziewczynki, która zaniosła się natychmiast płaczem.

– Co pan wyprawia? – krzyknęła matka.

– Ja też byłem wychowywany bezstresowo – usłyszała w odpowiedzi.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter