Bawi mnie ta ich troska o demokrację, ponieważ każdy z polityków w skrytości ducha marzy o tym, aby w wyborach wzięli masowo udział wyłącznie rodacy popierający jego ugrupowanie, przeciwnicy pozostali zaś w domach.
Wytrawni obserwatorzy naszej sceny politycznej potrafią wskazać, którym partiom zależy na wysokiej frekwencji, a które wolałyby, żeby była ona niska. Oczywiście wszystkie te prognozy znajdą lub nie swoje potwierdzenie dopiero wieczorem w najbliższą niedzielę.










