Jak słuchać z korytarzy na Wiejskiej, marzeniem Platformy Obywatelskiej byłoby obsadzenie w tej roli Krzysztofa Brejzy, posła minionej kadencji znanego z ostrych pojedynków z PiS, nieustającego w tropieniu afer partii rządzącej.
Okazuje się jednak, że PSL może zechcieć forsować Jana Libickiego, który na listę wyborczą tej partii trafił krótko przed wyborami. Przedtem był w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym, Prawie i Sprawiedliwości i Platformie Obywatelskiej. W swej karierze parlamentarnej był rzecznikiem praw niepełnosprawnych. Sam porusza się na wózku.
Gdyby brać pod uwagę liczbę miejsc senatorskich, to oczywiście widać różnicę pomiędzy 43 mandatami PO, a zaledwie trzema PSL w tej izbie. Dość logiczne wydawać by się mogło, że to z głównej siły opozycyjnej powinien być marszałek. Ludowcy mają jednak latami przećwiczony wariant negocjacyjny: “albo-albo”. Pchają na upatrzony urząd swego strasząc brakiem poparcia dla kogokolwiek innego i wizją klęski. Wiele razy działało.
Z punktu widzenia PiS oczywiście mniejszym złem byłby Libicki. Jak się potoczy rozgrywka o marszałkowski fotel, zobaczymy.












