Bezpośrednim powodem była publiczna informacja, iż ksiądz Szydło poprosił o bezterminowy urlop. Po opuszczeniu parafii, do której młody ksiądz został skierowany, pod koniec sierpnia miał się pojawić w kościele pw. św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu, gdzie jako jeden z sześciu kapłanów w diecezji bielsko-żywieckiej został wyznaczony do celebrowania mszy trydenckich. Nigdy się tam nie pojawił. Dopiero w wyniku licznych dopytywań okazało się, że jest na… bezterminowym urlopie.

Biskup Roman Pindel i ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Foto: Wikipedia
– W prawie kanonicznym nie istnieje coś takiego, jak urlop bezterminowy. Zawsze jest określona jego długość i powód. Jedni księża dostają go z powodów zdrowotnych, a inni na przygotowanie się do misji – argumentuje ks. Isakowicz-Zaleski.
O jaką chorbę lub jaką misję młodego księdza może chodzić w tym przypadku?
Wczoraj pojawiło się oświadczenie adwokata Macieja Zaborowskiego, pełnomocnika ks. Tymoteusza Szydło:
“Całkowicie nieprawdziwe oraz zniesławiające są pojawiające się ostatnio w przestrzeni publicznej plotki dotyczące rzekomej przyczyny urlopu księdza Tymoteusza Szydło. W szczególności całkowicie nieprawdziwa jest informacja, że ksiądz Tymoteusz został ojcem. Dodać należy, że powód urlopu ma charakter prywatny i nie będzie komentowany publicznie. Wyrażamy głęboką nadzieję, że zostanie to uszanowane. Jednocześnie oświadczam, że w stosunku do wszystkich osób oraz podmiotów rozpowszechniających dalej powyższe kłamstwa niezwłocznie kierowane będą do sądów prywatne akty oskarżenia oraz powództwa cywilne o ochronę dóbr osobistych”.
Otwartym tekstem mecenas odnosi się do plotek kipiących wśród wiernych diecezji, jakoby dwa lata temu konsekrowany na księdza syn pani premier miał romans z nieletnią, czego owocem miałaby być ciąża lub wręcz przyjście na świat dziecka.
Prawnik odmówił informacji, gdzie przebywa i co robi jego ksiądz Szydło oraz wyraził nadzieję, że po złożonym oświdaczeniu cała sprawa nie będzie już stanowić zainteresowania dla świata mediów oraz opinii publicznej.
Raczej byśmy się na ten temat nie zakładali. Zwłaszcza, że zajmuje się tematem ksiądz Isakowicz-Zaleski.












