Przebieg wydarzeń po 13 października potwierdza tę wątpliwości. Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adrian Zandberg jedno tylko mają wspólne: każdy z nich kombinuje jak najlepiej wykiwać pozostałych, aby stać się liderem całej lewicy.
I to jest duża szansa na ostateczną kompromitację pogrobowców PRL.










