Wybujałe ego prof. Grodzkiego

Każdy pełniący ważną funkcję polityk musi publicznie demonstrować poczucie swojej wartości. Można to jednak robić na różne sposoby. Jedni mają taki talent i są naturalni, swobodni oraz przekonywujący, inni nadymają się prezentując nazbyt wybujałe ego, co nie dodaje im powagi, ale naraża na śmieszność.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
7 stycznia, 2020
Post thumbnail default dark

Do tej drugiej grupy należy marszałek Senatu profesor Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej, który bardzo szybko po objęciu funkcji uwierzył w to, że jest mężem opatrznościowym opozycji. Każde jego kolejne wystąpienie ma służyć ugruntowaniu w Polakach tego przekonania, chociaż brakuje mu tak argumentów merytorycznych, jak charyzmy.

Prof. Grodzkiemu wydaje się, że jest powszechnie szanowany i ceniony przez ogół rodaków i to od niego zależy dalszy los całej opozycji. Chce występować jako jej główny reprezentant nie tylko w sprawach wewnętrznych, ale także zagranicznych. Podkreśla swoją rolę trzeciej osoby w państwie, uwielbia występować w mediach, kocha wygłaszać orędzia do narodu.

Na jego miejscu byłbym mniej egotyczny, ponieważ od domniemanej wielkości do realnego, bardzo bolesnego upadku jest tylko jeden krok.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter