Szczególnie zastanowiły mnie wypowiedzi sugerujące, że nowelizacja Konstytucji nie jest konieczna, natomiast należy przestrzegać aktualnie istniejącej ustawy zasadniczej.
Tym osobom pragnę odpowiedzieć krótko i poniekąd prowokacyjnie: aktualna Konstytucja RP jest jak najbardziej przestrzegana. Może teraz ktoś się zdziwi albo zaprzeczy, ale nie będzie miał racji.
Jednym z zasadniczych problemów polskiej semidemokracji jest praktyka stosowania art. 7 polskiej Konstytucji, czyli tzw. zasada legalizmu:
“Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.”
Zgodnie z nią organy państwowe i samorządowe mogą działać tylko w taki sposób, na jaki pozwala im uchwalone prawo, a wiec m.in. ustawy. Ustawy i przypięte do nich rozporządzenia to przecież też prawo.
Problem ten dotyczy niestety nie tylko organów publicznych, ale również innych sektorów życia społecznego i gospodarczego.
Weźmy pierwszy lepszy przykład. Art. 22 Konstytucji RP mówi, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest możliwe tylko w drodze ustawy…
Poza tym, przeciwnicy nowelizacji polskiej ustawy zasadniczej powinny wziąć ją do ręki i sprawdzić, ile razy w Konstytucji występuje zapis: “Chyba że ustawa stanowi inaczej….” Zapewniam Czytelnika, że powyższy zapis występuje wiele razy.
Tak więc, Konstytucja powołuje się non stop na ustawy (i specustawy), które — jak powszechnie wiadomo, można zmieniać w parlamencie dowolnie i można je uchwalać na szybko – w dzień i w nocy, bez “ładu i składu”, nie konsultując uprzednio ze społeczeństwa. Bo i po co?
Paradoksem polskiego parlamentu jest zaś to, że dominują w nim znane nam siły partyjne, które chętnie powołują się na uchwalane przez siebie ustawy.
Czyli ustawy górują nad Konstytucją, a nad ustawami góruje partyjny parlament. Aby wyjść z tego “zaklętego koła” potrzebna jest nowa ordynacja wyborcza w Polsce, ale to już zupełnie inny, choć symbiotyczny temat.
A tymczasem produkcja ustaw idzie w Polsce pełną parą – w zgodzie z aktualną Konstytucją, która to zjawisko jak najbardziej umożliwia i wręcz prowokuje. Tak tworzone jest polskie prawo – o nadrzędności Konstytucji nad ustawami możemy chyba tylko pomarzyć.
Jestem nadal przekonany, że nowelizacja polskiej Konstytucji jest nieodzowna – nie ma to jednak nic wspólnego z przestrzeganiem lub nieprzestrzeganiem aktualnej ustawy zasadniczej, lecz z brakiem jej nadrzędnej roli w polskim systemie prawnym.










