Można tam było głaskać króliki, osiołka, owce oraz bardzo przyjazne kozy łakome na marchewki. Kto chciał śpiewać kolędy dołączał do chóru pod wodzą księdza proboszcza, a chętne i co odważniejsze dzieci decydowały się na przejażdżkę kucykiem. Ponieważ było mroźnie z przyjemnością można było napić się gorącego barszczu, kakao czy kawy oraz uraczyć dobrym ciasteczkiem.






































