Polska firma sprzedająca towary lub usługi klientom w USA bez fizycznej obecności zwykle nie płaci tam federalnego podatku dochodowego — decyduje o tym wciąż obowiązująca umowa z 1974 roku o unikaniu podwójnego opodatkowania. Osobną sprawą pozostaje stanowy podatek od sprzedaży, który zależy od progów ustalanych przez każdy stan z osobna.
Coraz więcej polskich firm sprzedaje towary i usługi bezpośrednio amerykańskim klientom — przez własny sklep internetowy, platformy sprzedażowe albo zwykłe zlecenia dla klientów w USA. Pytanie, które prędzej czy później zadaje sobie każda z nich, brzmi podobnie: czy trzeba płacić podatek w Stanach Zjednoczonych? Odpowiedź zależy od dwóch zupełnie różnych systemów — federalnego podatku dochodowego i stanowego podatku od sprzedaży — rządzących się innymi regułami.
„Trade or business” i efektywnie powiązany dochód
Amerykański urząd podatkowy IRS wychodzi z prostej zasady: podmiot zagraniczny, który prowadzi w USA działalność gospodarczą (tzw. U.S. trade or business), płaci podatek od dochodu efektywnie powiązanego z tą działalnością — w skrócie ECI (effectively connected income). Zgodnie z definicją IRS sprzedaż towarów lub usług prowadzona bezpośrednio na terenie Stanów Zjednoczonych kwalifikuje się jako taka działalność, a zysk z niej jest opodatkowany na tych samych zasadach co dochód firm i obywateli USA — według stawek progresywnych, po odliczeniu kosztów.
Kluczowe jest jednak słowo „w USA”. Sama sprzedaż z Polski do klienta w Stanach — bez fizycznej obecności po tamtej stronie — sama w sobie nie czyni jeszcze polskiej firmy podatnikiem amerykańskiego federalnego podatku dochodowego. O tym, gdzie przebiega granica, decyduje umowa międzynarodowa.
Klucz to „stały zakład” — a umowa wciąż ma metrykę z 1974 roku
Polska i Stany Zjednoczone mają podpisaną konwencję o unikaniu podwójnego opodatkowania. Zgodnie z jej artykułem 8, zyski polskiego przedsiębiorstwa są opodatkowane wyłącznie w Polsce, chyba że firma prowadzi w USA działalność przez tzw. stały zakład (permanent establishment) — wtedy Stany mogą opodatkować tylko tę część zysku, która temu zakładowi przypada. Artykuł 6 definiuje stały zakład jako stałą placówkę: oddział, biuro, fabrykę, warsztat czy plac budowy trwający dłużej niż 18 miesięcy. Wprost wyłączone są natomiast magazyny oraz punkty składowania, wystawiania czy dostawy towarów należących do przedsiębiorstwa — również wtedy, gdy prowadzi je sama firma. Dla sprzedawców korzystających z magazynów typu Amazon FBA to istotna wskazówka: samo przechowywanie towaru w amerykańskim centrum logistycznym nie jest, zgodnie z literą traktatu, stałym zakładem.
Tu pojawia się szczegół, który łatwo przeoczyć. Obowiązująca konwencja z Polską pochodzi z 8 października 1974 roku i weszła w życie 22 lipca 1976 — mimo że w 2013 roku podpisano nową umowę, która miała ją zastąpić. Ta druga nigdy nie weszła w życie: strona IRS z dokumentami traktatowymi dla Polski, aktualizowana jeszcze 7 maja 2026 roku, publikuje wyłącznie tekst z 1974 roku. Poradniki opisujące „nową umowę z 2013 roku” jako już obowiązującą wprowadzają więc w błąd — w praktyce liczą się wciąż stare zasady.
Sales tax to zupełnie inna, stanowa sprawa
Brak federalnego obowiązku podatkowego nie zamyka jednak tematu. Osobną kwestią pozostaje stanowy podatek od sprzedaży (sales tax), który nie ma nic wspólnego z traktatem międzynarodowym — nakładają go poszczególne stany, nie rząd federalny.
Do 2018 roku obowiązywała zasada fizycznej obecności: stan mógł żądać poboru podatku tylko od sprzedawcy, który miał tam biuro, magazyn czy pracowników. Zmienił to wyrok Sądu Najwyższego USA w sprawie South Dakota v. Wayfair z 21 czerwca 2018 roku (sygn. 17-494), który uchylił tę zasadę. Sąd zaakceptował prawo stanu Dakota Południowa, nakładające obowiązek poboru podatku na sprzedawców, którzy w ciągu roku dostarczą do stanu towary lub usługi o wartości ponad 100 000 dolarów albo zrealizują co najmniej 200 osobnych transakcji — niezależnie od jakiejkolwiek fizycznej obecności. Po tym wyroku większość stanów wprowadziła własne przepisy o tzw. nexusie ekonomicznym, ale progi, sposób liczenia transakcji i wyjątki różnią się stan od stanu i bywają zmieniane — nie ma jednego uniwersalnego progu obowiązującego w całych Stanach Zjednoczonych.
Co to oznacza w praktyce
Dla polskiej firmy sprzedającej do USA praktyczny obraz wygląda więc tak: bez fizycznej obecności w Stanach — biura, własnego magazynu, pracowników czy przedstawiciela z prawem zawierania umów w imieniu firmy — zwykle nie powstaje obowiązek płacenia amerykańskiego federalnego podatku dochodowego, bo działa ochrona traktatowa. Jednocześnie, po przekroczeniu progu sprzedaży w danym stanie, może powstać osobny obowiązek rejestracji i poboru podatku od sprzedaży — niezależnie od podatku dochodowego.
Do prowadzenia rozliczeń, otwarcia konta bankowego czy rejestracji na platformach sprzedażowych firma zwykle i tak potrzebuje numeru EIN nadawanego przez IRS — o czym pisaliśmy przy okazji zakładania LLC w USA. Ocena, czy w konkretnym przypadku powstał stały zakład i w których stanach trzeba rejestrować się do sales tax, wymaga jednak analizy indywidualnej sytuacji — struktury sprzedaży, sposobu magazynowania towaru i skali obrotu w poszczególnych stanach.
Rozliczenie sprzedaży do USA warto od początku prowadzić z księgowym, który zna przepisy obu krajów — polskich specjalistów od podatków i finansów można znaleźć w katalogu Polish Pages.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady podatkowej ani prawnej. Ocena obowiązków podatkowych konkretnej firmy wymaga konsultacji z licencjonowanym doradcą podatkowym znającym przepisy USA i Polski.











