Ludmiła Mituła
Dallas, Teksas
Mam kilka ulubionych miejsc w mieście, w których oglądam mundial. Ale strefa kibica we Frisco to mój faworyt.
Strefa kibica we Frisco — mój faworyt
Na co dzień trenują tutaj Dallas Cowboys — legenda futbolu amerykańskiego. Tego futbolu z jajowatą piłką, który w Teksasie urósł niemal do rangi religii. Na czas mundialu to miejsce zamieniło się w wyspę piłki nożnej. Przychodzisz z kocykiem, znajomymi i dobrym humorem. Siadasz na trawie pod teksańskim niebem, a przed tobą na ogromnym telebimie rozgrywa się największe sportowe widowisko świata.
Atmosfera? Rodzinna. Radosna. Bezpieczna. Taka, że nawet osoby, które na co dzień nie interesują się piłką nożną, dają się porwać emocjom.
Klyde Warren Park: Dallas na biało-niebiesko
Drugim ulubionym miejscem jest park w centrum Dallas — Klyde Warren Park. Przychodzę tutaj często na Messiego i kibiców Argentyny. Ostatnie dni w Dallas są biało-niebieskie. Mecze Argentyny na stadionie w Arlington przyciągają do Teksasu tysiące kibiców. Ludzie szaleją w koszulkach Messiego, a spotkania oglądają nie tylko na stadionie, ale także w parkach i strefach kibica. A Klyde Warren Park to chyba ich główna atrakcja.
Tu pracownikom okolicznych biur łatwo wyjść na przerwę, by śledzić mecz na telebimach. Atmosfera jest zawsze niesamowita — mimo brutalnego upału i wysokiej wilgotności powietrza w Dallas. Ludzie zasłaniają się parasolkami przed słońcem i uciekają do cienia. Wszędzie są ostrzeżenia przed upałem oraz zalecenia dotyczące nawadniania organizmu.
Argentyna, Messi i pamięć o tacie
Zawsze kibicuję reprezentacji Polski, niezależnie od tego, w jakim kraju mieszkam. Ale uwielbiam też oglądać Argentynę i Messiego. Mam to po moim tacie, który kochał tę drużynę wielką miłością. Wszystko zaczęło się od Diego Maradony. Pamiętam z dzieciństwa mecze oglądane w skupieniu, kiedy nie wolno było odejść od telewizora ani rozrabiać.
Pamiętam opowieści taty o tym, że najlepsi piłkarze świata nie zawsze są wysocy — wystarczy spojrzeć na Maradonę czy Messiego. Może mówił tak dlatego, że sam w młodości grał w piłkę i był niewysoki. Szkoda, że nie może już oglądać tego mundialu i że nie mogę opowiedzieć mu o emocjach, które przeżywam dziś w Dallas.
Dlaczego Dallas jest jednym z najważniejszych miast tego Mundialu
To właśnie tutaj, na stadionie w Arlington, zostanie rozegranych aż dziewięć meczów — więcej niż w jakimkolwiek innym mieście gospodarz. Tutaj odbędzie się także półfinał. Dallas jest również jednym z głównych centrów organizacyjnych, medialnych i nadawczych całego turnieju.
I tylko jedno trochę boli — że nie ma tutaj Polski. Bo gdyby nasi piłkarze awansowali na mundial, ich bazą byłoby właśnie Dallas, kilka minut od mojego domu. Biało-czerwone flagi na ulicach. Tłumy polskich kibiców. Dziennikarze z Polski nadający relacje na żywo. Znajome głosy, emocje i Polska nagle obecna w samym środku Teksasu. Tym razem się nie udało. Ale w przyszłości musi się udać.
Świat spotyka się w Dallas
A i tak uwielbiam ten moment. Bo Dallas podczas mundialu daje niezwykłe poczucie, że świat przyjechał do miasta, w którym mieszkam. Że nie muszę nigdzie lecieć, żeby znaleźć się w centrum wydarzeń. I właśnie za to kocham życie w Ameryce.
Jednego dnia piję kawę w mojej dzielnicy, a następnego siedzę w strefie kibica obok ludzi z Argentyny, Kolumbii, Chorwacji, Anglii, Meksyku czy Japonii. Przez chwilę cały świat spotyka się tutaj. W Dallas.
























