„Pielgrzym pokoju” wraca do Rzymu. Pożegnanie Leona XIV z narodami Afryki

Papież kończy dziś swoją długą podróż apostolską, podczas której odwiedził Algierię, Kamerun, Angolę i Gwineę Równikową. Jedenaście dni, jedenaście miast, około dwudziestu lotów samolotem i śmigłowcem – do wielkich metropolii i małych ośrodków dotkniętych ubóstwem i przemocą. A także wielobarwny tłum, który towarzyszył mu na każdym etapie i podczas każdego wydarzenia, okazując serdeczność i wdzięczność.

File65673f32c8f51author202311290840
Vatican News
24 kwietnia, 2026
Vatican leo farewell head
Fot. Vatican Media

Salvatore Cernuzio – wysłannik do Malabo

„Deszcz jest błogosławieństwem Boga” – mówił Papież wczoraj po południu, gdy tropikalna ulewa spadła na więzienie w Bacie. I tak Bóg błogosławił aż do końca tę podróż Leona XIV po Afryce, która kończy się dziś, 23 kwietnia, po jedenastu dniach, w trakcie których Papież odwiedził Algierię, Kamerun, Angolę i Gwineę Równikową. W Malabo odprawił Mszę świętą na stadionie przed 30 tysiącami wiernych, zgromadzonych od świtu mimo ulewy, która później ustąpiła miejsca ciężkiemu, burzowemu niebu. Był to finał wizyty, która już zapisała się w historii jako najdłuższa i najbardziej intensywna w pierwszym roku pontyfikatu Roberta Francisa Prevosta – podkreśla Vatican News.

Leo speech africa body
Fot. Vatican Media

Jedenaście miast w jedenaście dni

Ostatnim gestem Papieża, z pokładu Airbusa linii Ita Airways, było błogosławieństwo ze złożonymi dłońmi i pozdrowienie z otwartymi ramionami. Ramionami otwartymi tak jak kontynent, który oczekiwał i przyjął Papieża – „pielgrzyma pokoju, nadziei i pojednania” w wielkich metropoliach i małych miejscowościach, skąpanych w ropie naftowej, ograbionych z zasobów, zdeformowanych przez chroniczne ubóstwo lub wojny wewnętrzne, a jednocześnie pełnych radości życia, którą tylko te narody potrafią tak wyraziście ukazać. Śpiewy, tańce, skoki, flagi, transparenty, kapelusze, parasole – wszystko to towarzyszyło tym jedenastu dniom w czterech krajach i jedenastu miastach, do których udało się dotrzeć dzięki osiemnastu lotom i pokonując ponad 18 tysiący kilometrów. Obrazy tej podróży pozostają w pamięci i w galeriach smartfonów, podobnie jak słowa, wskazania i apele Papieża o pokój, braterstwo, sprawiedliwość – tę „prawdziwą” – o etykę władzy, sprawiedliwy podział zasobów, integralny rozwój, rolę młodych ludzi, prawa człowieka oraz obronę godności ubogich i kobiet. To impulsy dla Afryki, by iść z podniesioną głową ku przyszłości, której jej narody „są głodne”.

Ostatni element wielkiej mozaiki

Ostatnie spotkanie z tłumem Papież przeżył na stadionie w Malabo, gdzie odprawiona Msza była zwieńczeniem wielkiej mozaiki budowanej podczas całej podróży apostolskiej. Na tę ogromną rzeszę wiernych, stojących na środku boiska – boso w błocie i z potem na czole – Papież patrzył z wyraźnym wzruszeniem. Zarówno podczas przejazdu papamobile, jak i gdy wszedł na bogato przygotowaną scenę: biały namiot, czerwona wykładzina, żółte kwiaty, drewniana konstrukcja z reliefami baobabów i innych typowych drzew, krucyfiks oraz napisy w różnych językach: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój. Błogosławieni rzemieślnicy pokoju. Błogosławieni, którzy pracują dla pokoju”. Nad wszystkim czuwała figura Matki Bożej o rysach rdzennych mieszkańców: Matka Boża z Dzieciątkiem z Bisila z czasów, gdy misjonarze chrześcijańscy jeszcze nie dotarli do Afryki, która ocaliła cały lud od epidemii dżumy zabijającej głównie dzieci. Początkowo czczona jako postać mitologiczna, została później uznana przez Kościół katolicki i ogłoszona patronką wyspy Bioko, gdzie znajduje się Malabo. Papież oddał jej hołd chwilą cichej modlitwy na zakończenie liturgii, podczas której czytania były po hiszpańsku, śpiewy w języku bubi, a modlitwa wiernych w różnych językach –  m.in. annobońskim, francuskim, angielskim i portugalskim. Szczególną rolę odegrał chór, złożony głównie z kobiet w białych tunikach i żółtych pelerynach, oraz grupa rdzennych śpiewaków z pomalowanymi i ozdobionymi tatuażami ciałami, ubranych w spódniczki z rafii.

Leo visit cultures body
Fot. Vatican Media

„Ciao Leone!”

Wszyscy – od sceny, przez trybuny, aż po środek boiska – połączyli się w jeden wielki, wspólny aplauz na zakończenie Mszy, gdy Papież udzielił błogosławieństwa. Krzyczeli chórem, zagłuszani przez muzykę z głośników. Słowa były niezrozumiałe, ale przekaz był jeden: „Ciao Leone, Afryka cię kocha”. To pożegnanie – na razie – ale dla Papieża, który, jak powiedział w drodze do Afryki, już po wyborze pragnął udać się tam w swoją pierwszą podróż zagraniczną, prawdopodobnie oznacza to tylko „do zobaczenia”.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter