Południowy Liban: pozostały tylko trzy chrześcijańskie wioski

Maronicki wikary ks. Tony Elias w wiosce Rumajsz, jedynej nadal zamieszkałej oprócz Debel i Ain Ebel, opisał dramatyczną sytuację w południowym Libanie w rozmowie telefonicznej z Vatican News.

File65673f32c8f51author202311290840
Vatican News
23 kwietnia, 2026
Middle east situation vatican head
Fot. Vatican Media

Piotr Kowalczuk, Federico Piana

„W opustoszałych chrześcijańskich wioskach wojsko izraelskie spychaczami i buldożerami burzy ostatnie budynki publiczne, szkoły i mieszkania prywatne, które przetrwały bombardowania i ostrzał artyleryjski ostatnich tygodni – alarmuje ks. Elias – Kilka dni temu, mimo rzekomego zawieszenia broni, wojsko izraelskie przejęło kontrolę nad terenami wzdłuż rzeki Litani. Teraz nikomu nie wolno się tam zbliżać”.

Sytuacja w trzech chrześcijańskich wioskach

Jak informuje wikary, mieszkańcy trzech jeszcze zamieszkałych, całkowicie chrześcijańskich wiosek, albo nie chcieli albo nie zdążyli uciec. Znaleźli się w pułapce bez wyjścia. Wszystkie drogi są zablokowane. Izraelskie wojsko nie pozwala im opuścić wiosek. Zaczyna brakować wody, mleka dla niemowląt i paliwa. Brakuje też lekarstw dla poważnie chorych, na przykład na raka czy cukrzycę.  Do chrześcijańskich wsi docierają jedynie karetki pogotowia i pojazdy Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Zabierają do szpitali w Bejrucie ciężko chorych, którzy umarliby bez hospitalizacji i leczenia. Bywa, że przywiozą również trochę żywności. Czasem uda im się kogoś przemycić do Bejrutu, najczęściej studiujących albo mających tam pracę. Mieszkańcy Rumajsz wybudowali tunel, którym można wydostać się ze wsi, ale jest to bardzo niebezpieczne.

Ile jeszcze zdołamy wytrzymać?

Ks. Elias mówi, że właśnie to pytanie, które najczęściej zadaje sobie 2 tys. rodzin z chrześcijańskich wiosek: „Ufamy Panu, modlimy się, jesteśmy cierpliwi. Ale nie wiemy na ile wystarczą nam zapasy ryżu czy mąki, jak długo wytrzymają urządzenia do uzdatniania wody deszczowej. Przede wszystkim jednak pytamy jak długo jeszcze mamy czekać na prawdziwy rozejm i zawieszenie broni, które zakończy się prawdziwym pokojem”.  Ks. Eliot ma 43 lata i zdążył przeżyć już cztery wojny: „Chcemy, żeby władze, również libańskie, wreszcie zrozumiały, że czas na używanie broni już się skończył”.

Cierpią też muzułmanie

Ks. Elias wskazuje, że wojna mocno doświadcza również muzułmanów. „Po ogłoszeniu rozejmu wielu szyitów, którzy opuścili swoje wioski i miasteczka w południowym Libanie, postanowiło wrócić do swoich domów, rodzin i przyjaciół w południowym Libanie. Gdy wrócili, okazało się, że nikt już tam nie mieszka. Ogromne połacie, wielkości kilkuset boisk piłkarskich przemieniły się w pustynię, a cała dzielnice, jak Ayta Al Chaab, zostały zrównane z ziemią przez bomby i buldożery”.

Apel do Hezbollahu

Ks. Elias na zakończenie rozmowy zaapelował do wspieranych przez Iran oddziałów zbrojnych Hezbollahu: „Złóżcie broń! Pozwólcie, by kontrole przejęła armia libańska. Teraz na południu Libanu zniszczone są niemal wszystkie wsie. Oto czemu posłużyła wasza broń! Powtarzam: nadszedł czas dialogu i pokoju”.  

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter