Za czasów de Saint Genois
Powstała ona w latach 1844–1845, wtedy to właścicielem dóbr makowskich był hrabia Filip Ludwik de Saint Genois. Wybudowano tam właśnie wielki piec, dwie fryszerki z ogromnymi młotami walcownię. Później dobudowano do całego kompleksu drugi wielki piec, a także dodatkowe cztery piece fryszerskie. Surowca do produkcji dostarczały kopalnie niskoprocentowej rudy darniowej, pochodzące z okolic Krzeszowa.
Zakład wytopny
Działalność zakładu wytopnego w Makowie, przyczyniła się do przetrzebienia prawie całego drzewostanu. Po wielu latach działalności wspomnianego zakładu, produkcja hutnicza stała się nieopłacalna, głównie ze względu na niską jakość surowca. Huta zakończyła zatem swoją działalność w 1863 roku, kiedy to wybuchło powstanie styczniowego i nastały restrykcje wobec pracujących w hucie Polaków ze strony Rosjan.

Ruiny
Ruiny huty “Maurycy” wraz z okalającym ją murem, zostały wpisane w 1987 roku do rejestru zabytków. Do czasów współczesnych zachowało się około 80 metrów muru oporowego z sześcioma masywnymi przyporami. Zachowane są też fundamenty wielkiego pieca. Fundamenty budynku huty są pokryte dużą warstwą ziemi.
Lipcowe wywoływanie duchów
W okresie 11-12 lipca każdego roku, w dawnych czasach właśnie w okolicach wspomnianej Huty Maurycy praktykowano wiele starych i już zapomnianych wierzeń i obyczajów. Do najważniejszych ceremonii związanych z tą datą, można zaliczyć tak zwany obrządek “karmienia dusz”. Wówczas to całymi rodzinami przychodzono pod wspomnianą hutę i każdy musiał mieć ze sobą kubek zsiadłego mleka i zasmażane kartofle. Przychodzące w to miejsce duchy mogły się posilić tak, aby już nigdy nie straszyć mieszkających w pobliżu ludzi.
Redakcja Dziennika Polonijnego również wybrała się w to miejsce. Ale chyba to duchy wystraszyły się naszej ekipy, ponieważ żaden nie usiłował nam dokuczyć.











