Miałam okazję uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez Elę Wasiuczyńską-ilustratorkę i Marka Łątkowskiego-malarza, które miały miejsce w szkole „Ogniwo” w Morrisville PA, w Polskiej Szkole przy parafii św. Jadwigi w Trenton oraz w Polskiej Szkole Dokształcającej im. Aleksandra Janty-Połczyńskiego, gdzie działa Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca „Maki”. W porannych warsztatach w tych szkołach razem uczestniczyło około 200 uczniów. Szkoła „Ogniwo „ zaprosiła wszystkich uczniów od klasy IV wzwyż. Wszyscy chłonęli wiedzę jak stworzyć interesującą okładkę , tym bardziej było to interesujące, że szkoła w niedalekiej przyszłości będzie świętować srebrny jubileusz. Goście z Polski wędrowali pomiędzy młodymi artystami udzielając niezbędnych wskazówek. Spotkanie podsumowano pamiątkowymi zdjęciami. Natomiast w Polskiej Szkole przy parafii św.Jadwigi w Trenton uczniowie byli podzieleni na dwie grupy. Pierwsza z nich to najmłodsi do klasy czwartej, którzy wraz z Panią Elą odbywali leśne wędrówki , losowali pytania o zwierzętach a odpowiedzi odwzorowali na kartkach papieru. Pasjonujące dzieła były później omawiane przez wszystkich uczestników. Druga grupa to młodzież inspirowana przez Marka Łątkowskiego do wyrażania swoich emocji w postaci obrazków wykonanych kropkami. Niezwykle ciekawe były wnioski i spostrzeżenia z tych prac. Na zakończenie spotkania goście z Polski odwiedzili szkolną bibliotekę i spotkali się z nauczycielami pracującymi w tejże szkole. Spotkanie w Polskiej Szkole Dokształcającej im.Aleksandra Janty-Połczyńskiego było nagrodą dla tancerzy z Dziecięcego Zespoły Pieśni i Tańca „Maki” i chętnych uczniów szkoły. Przy artystycznym stole zasiedli chętni do wyjątkowej uczty. Czas spędzony z artystami z Polski był dla wszystkich niezwykle inspirujący gdyż prace , które powstały były wyrazicielami odczuć słuchaczy. Dla mnie osobiście były to wyjątkowe warsztaty z racji na duże zainteresowanie uczniów a także wielką wrażliwość prowadzących w związku z tym pokusiłam się na zadanie kilku pytań prowadzącym.
Obecna wizyta w USA jest już Pani drugim spotkaniem z młodzieżą szkół polonijnych. Jakie wrażenia i refleksje towarzyszą Pani tym spotkaniom?
EW: Dziękuję Centrali Polskich Szkół Dokształcających za zaproszenie. Jestem pod wrażeniem ofiarnej pracy nauczycieli i zaangażowania rodziców w funkcjonowanie polskich szkół w Ameryce. Niby powinnam się przyzwyczaić, bo byłam już w kilkunastu polskich szkołach w USA, ale i tak, za każdym razem jestem zaskoczona serdecznością przyjęcia. Prawdziwa polska gościnność.
W tym roku obchodzimy 100-lecie Centrali Polskich Szkół Dokształcających. Jak Pani zdaniem ilustracja i literatura dziecięca mogą wspierać pielęgnowanie języka i kultury polskiej wśród młodzieży polonijnej?
EW: Ilustracja i literatura, obraz i słowo, są różnymi formami wyrażania i tworzenia relacji pomiędzy ludźmi. Połączone w formie książki przeznaczonej dla młodych i najmłodszych odbiorców, mogą wpływać na kształtowanie indywidualnego i osobistego widzenia ludzi i świata. Takie obrazowo-słowne opowieści często wywołują emocjonalne reakcje, które współtworzą jakość odbioru tego, co czytelnik poznaje. Dobra książka dla dzieci czy młodzieży w języku polskim, kształtuje dobre, inspirujące do twórczych działań odniesienia do języka i kultury, w której powstała, i w której się rozwija. Jeśli taka obrazowo-słowna opowieść, mówi o sprawach ważnych dla czytelnika, to wywiera znaczący wpływ na jego związki z językiem i kulturą, którą tworzy.

O czym myśli Pani, tworząc ilustracje z myślą o najmłodszych czytelnikach?
EW: Każdy kto lubi czytać, zna stan, tak głębokiego zanurzenia w lekturze, że w wyobraźni po prostu WIDZI bohaterów i otaczający ich świat. Rolą ilustratora jest przeniesienie tego na papier, żeby tę scenę zobaczyli też inni. O czym myślę? Mam wrażenie, że przy malowaniu lepiej włączyć intuicję niż myślenie. Spontanicznie poddać się podpowiedziom wyobraźni. Jak w każdym artystycznym zawodzie, inteligencja nie powinna w pracy za bardzo przeszkadzać.
Jak według Pani ilustracje wpływają na rozwój wyobraźni dziecka
EW: Bywa, że jakiś obraz pojawia mi się znienacka w głowie tak wyraźnie, tak bardzo się domaga bycia widzialnym, że po prostu muszę go zanotować, mimo, że nie wiąże się z żadnym zamówionym zleceniem. Taki pojedyńczy szkic, potrafi zainspirować Autora do napisania książki. Tak właśnie powstał “Pan Kuleczka”, cykl dziewięciu książek Wojciecha Widłaka. Wyrósł z niepozornego ziarenka jakim był czarno -biały rysunek grubiutkiego pana w meloniku. Można więc powiedzieć, że ilustracje działają inspirująco nie tylko na wyobraźnię dzieci. Ilustracje to rodzaj gimnastyki dla wyobraźni. Drzwi, które zapraszają do innego świata.
Praca ilustratora to nie tylko talent, ale ciągły rozwój. Co chciałaby Pan przekazać uczniom polonijnych szkół, którzy marzą o karierze artystycznej.
MŁ: Oprócz doskonalenia własnych umiejętności, warto odwiedzać muzea, oglądać dzieła sztuki w oryginale. To wyrabia smak, inspiruje, pobudza do pracy, no i sprawia przyjemność. Zbiory sztuki w Nowym Jorku, Filadelfii i Waszyngtonie należą do najwspanialszych kolekcji na świecie.
Podczas warsztatów w szkołach polonijnych spotykali się Państwo z dziećmi wychowującymi się między dwiema kulturami. Czy zauważyli Państwo, że ich sposób odbierania ilustracji różni się od dzieci w Polsce?
MŁ: Obraz, widzenie obrazu i jego odbiór, są dla osób widzących rodzajem przekazu, który często działa szybciej i mocniej niż słowa. Ci młodzi autorzy prac, których spotkaliśmy tutaj, na warszatach w Szkołach Polonijnych, należą do świata kultury Zachodu i “czytają” obrazy tak, jak ich rówieśnicy w Polsce. Nasze działania warsztatowe z nimi, oparte na czerpaniu z polskiej tradycji i języka, wskazują na podobieństwa w rozpoznawaniu widzialnych znaków w obrazach. Jeżeli pojawiają się różnice w ich odbiorze, to jedynie indywidualne i osobowościowe. Pod tym względem jest tak samo.
Czy ma Pani swoje ulubione reakcje dzieci lub rodziców na Pani prace?
EW: Rozczula mnie, kiedy dzieci lubią namalowanych przeze mnie bohaterów. Gadają do obrazków, całują je na dobranoc, próbują karmić namalowanego słonia, udają, że są Kaczką Katastrofą. Takie opowieści Rodziców, to miód na moje serce. Kiedyś młody dżentelmen obraził się na mnie, bo nie chciałam mu podać dokładnego adresu domowego Pana Kuleczki.
Czy pamięta Pani pierwszą zilustrowaną książkę?
EW: Oczywiście! To była nawet nie tyle książka, co leporello, książeczka – harmonijka dodawana jako prezent do miesięcznika Dziecko. Kiedy ukazał się numer gazety, omalże wycałowałam zdumionego kioskarza. Miałam ochotę pokazywać tę książeczkę ludziom na ulicy, rozsadzał mnie entuzjazm dwudziestoparolatki, która spełniła swoje marzenie. To były złote lata prasy, dziś wypartej przez Internet. Ta moja debiutanka książeczka na cienkim papierze, ukazała się w 100 tysiącach egzemplarzy. Przeciętny nakład księgarnianego wydania.
Gdyby Pani mogła zilustrować dowolną klasyczną książkę dla dzieci — co by to było?
Skoro już jesteśmy przy marzeniach- zawsze chciałam zilustrować wiersze Brzechwy i Tuwima. Udało się to dzięki wyprawce czytelniczej Instytutu Książki w ramach akcji ” Mała książka, wielki człowiek. Młodzi rodzice, w szpitalach położniczych otrzymali blisko 300 tysięcy bezpłatnych tomików wierszy. Zbiory opowiadań przygotowane są z kolei dla dzieci, które rozpoczynają naukę w szkole. To znakomita akcja zaprzyjaźniania dzieci z czytaniem.
Ela Wasiuczyńska, urodzona w 1966 r.
Absolwentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na wydziałach Malarstwa i Grafiki.
Ma w dorobku kilkadziesiąt książek zilustrowanych dla najmłodszego czytelnika, część z nich ma również wydania niemieckie, włoskie, słowackie i chińskie. Otrzymała nagrody Książka Roku IBBy i Bestseller Empiku. Seria Pan Kuleczka, która zilustrowała jest w pierwszej trójce złotej listy Cała Polska Czyta Dzieciom.
Marek Łątkowski, artysta malarz, wykładowca i animator edukacji artystycznej.
Urodziłem się w Lubawie. Studia na Wydziale Malarstwa, w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, zakończyłem dyplomem w 1994 roku. W grudniu 2024 r. w krakowskiej ASP obroniłem doktorat w zakresie sztuk pięknych, w specjalności malarstwo. Maluję, rysuję, piszę teksty o malarstwie i zachęcam do kreatywnego działania każdego, kto lubi spełniać swoje potrzeby w przestrzeni twórczego życia.






























