KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Poniedziałek, 21 września, 2020   I   05:09:43 AM EST   I   Darii, Mateusza, Wawrzyńca
  1. Home
  2. >
  3. BIZNES
  4. >
  5. Wiadomości biznesowe

Jaka przyszłość sektora transportu lotniczego?

04 sierpnia, 2020

Jaka przyszłość sektora transportu lotniczego?
India-Cabin crew explaining in protective gear inside an indigo flight. Foto: Jadoo

Kilka miesięcy po wybuchu pandemii koronawirusa COVID-19 nie ma już żadnych wątpliwości, co do tego, że odbije się on na przyszłości branży. Zmiany nie ominą również produktu pokładowego. Jak zareagują na nie pasażerowie?

Sektor transportu lotniczego był jedną z pierwszych i najbardziej widocznych ofiar kryzysu związanego z pandemią koronawirusa COVID-19, który po raz pierwszy został wykryty w mieście Wuhan pod koniec ubiegłego roku. Trudno mówić tutaj o przypadku – przez lata to właśnie lotnictwo stało w awangardzie globalizacji, przewożąc pasażerów oraz towary po całym globie.

Wrażliwość sektora lotniczego na ryzyka o zasięgu globalnym, jak również konieczność ciągłego dostosowywania się do zmieniających się regulacji rządów, w tym wypadku, takich jak zamykanie granic czy wprowadzanie obowiązkowej kwarantanny, przez lata było postrzegane przez inwestorów jako szczególny element ryzyka inwestowania w branżę. Sama branża lotnicza traktuje konieczność działania oraz rozwoju na wysoko konkurencyjnych globalnych rynkach jako przejaw prężności i szczególnej siły, które to cechy pozwalały w przeszłości wyjść obronną ręką z licznych kryzysów. W ostatnich miesiącach i tygodniach, ta zdolność adaptacji i dostosowywania się do nowych warunków była widoczna m. in. w zmianach produktu pokładowego.

Od pierwotnego szoku do nowych procedur

Choć od momentu, gdy w branżę lotniczą uderzyły skutki pandemii koronawirusa minęło zaledwie kilka miesięcy, w naszym postrzeganiu tego zdarzenia oraz w tym, jak krystalizowały się nowe procedury regulujące odprawę na lotniskach oraz podróż na pokładach samolotów, nastąpiła daleko idąca ewolucja.

Pierwszym pytaniem, które zadawała sobie opinia publiczna w okresie tuż wybuchu pandemii było to, czy i na ile możliwe jest wdrożenie reguł dystansu oraz izolacji na pokładzie samolotów. Najprostsze, nieomal intuicyjne rozwiązanie podpowiadało, iż zwiększenie dystansu można osiągnąć poprzez wyłączenie z użycia “środkowego fotela”. Nie zabrakło innych, bardziej innowacyjnych propozycji zmiany wyglądu kabiny pasażerskiej, które, według założeń ich twórców, pozwalały zwiększyć bezpieczeństwo epidemiologiczne pasażerów.

Podczas gdy fizyczne modyfikacje wnętrz pokładów nigdy nie wyszły poza fazę luźnych propozycji i dyskusji, kilka państw oraz linii lotniczych zdecydowało się przynajmniej czasowo na wprowadzenie rozwiązań zwiększających dystans pomiędzy pasażerami, takich jak ścisły przydział miejsc oraz konieczność pozostawienia wolnego “środkowego fotela”. Polskie Linie Lotnicze LOT wprowadziły tego typu procedury przy wznawianiu wykonywaniu połączeń lotniczych. Polski przewoźnik mówił o “wprowadzaniu zasady dystansu przestrzennego”. Na pokładach samolotów LOT, pasażerowie zajmowali miejsca zgodnie z planem szachownicy. Wyjątek od tej reguły przewidziano jedynie dla rodzin oraz opiekunów dzieci, którzy zgłoszą chęć zajęcia sąsiadujących foteli.

Procedury zmuszające przewoźników do wprowadzenia zasad dystansu społecznego od początku były krytykowane przez Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA). Obiekcje związane są w dużej mierze z tym, iż wprowadzanie obowiązku stosowania dystansu pomiędzy pasażerami w sposób fundamentalny zmieniłoby ekonomię transportu lotniczego, ograniczając maksymalny średni współczynnik wypełnienia (LF) do 62 proc. Ta wartość byłaby poniżej obecnego punktu rentowności dla branży, zakładającego wypełnienie na średnim minimalnym poziomie 77 proc.

Według Zrzeszenia, linie lotnicze oraz władze nie stoją przed wyborem, “bezpieczeństwo lub zysk”, gdyż nawet przy pełnym wypełnieniu samolotów, ryzyko zakażenia się koronawirusem na pokładzie jest niewielkie. W tej sytuacji, organizacja branżowa nie zaleca ograniczeń w używaniu “środkowego fotela”, czyli tzw. “seat-block”, by w ten sposób zwiększać dystans pomiędzy pasażerami w trakcie lotu. Dowody, choć, jak przyznaje IATA, ograniczone, wskazują na to, że ryzyko transmisji koronawirusa na pokładach samolotów jest niskie, nawet bez stosowania specjalnych środków zaradczych.

Obecny standard produktu pokładowego

Z perspektywy kilku miesięcy wiemy, że trend zmierzający do izolacji pasażerów na pokładach samolotów nie stał się standardem dominującym w branży, o czym można mówić choćby dlatego, że na podążanie tą drogą nie zdecydowały się władze największych rynków lotniczych świata sprzed czasów pandemii – Stanów Zjednoczonych oraz Chin. Linie lotnicze oraz lotniska stosują jednak inne działania, rekomendowane przez Zrzeszenie.

IATA zaleca obowiązek zakrywania twarzy przez pasażerów, oraz noszenie masek przez załogi, jako jedno z kliku działań “ograniczających i tak już niskie ryzyko zarażenia się koronawirusem COVID19 na pokładzie samolotów.” Lista zmian, których wprowadzenie postuluje organizacja branżowa, jest dłuższa i obejmuje obowiązek kontroli temperatury ciała pasażerów, pracowników lotnisk i podróżnych, wprowadzenie procesu boardingu oraz deboardingu, który ograniczyłby kontakt z innymi pasażerami i załogą, ograniczanie przemieszczania się na pokładzie w trakcie lotu, częstsze i staranniejsze czyszczenie wnętrza samolotów oraz wprowadzenie uproszczonych procedur cateringu, ograniczających przemieszczanie się i interakcję personelu pokładowego z pasażerami. Z procedurami, podobnymi do tych rekomendowanych przez IATA, liczyć muszą się również pasażerowie największego polskiego przewoźnika, PLL LOT.

Zmiany są również szansą

Wiele wskazuje na to, że podobnie jak w przypadku zmian w branży wprowadzonych po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r., nowe procedury wprowadzone w okresie pandemii staną się standardem, który już na trwale zagości w branży lotniczej. Niechęć do konfrontowania nowych sytuacji, głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze powoduje, że dla większości pasażerów nowa rzeczywistość będzie wiązała się z dyskomfortem, jednak, jak możemy dowiedzieć się z lektury raportu "Lotnictwo w dobie pandemii. Zmiany na pokładach samolotów" przygotowanego przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR, konsekwencje wielu niekorzystnych z punktu widzenia pasażerów zmian, można złagodzić dzięki większym staraniom w kierunku dopracowania produktu miękkiego, w szczególności sposobu kontaktu personelu pokładowego, będącego pierwszą linią interakcji pomiędzy pasażerami i liniami lotniczymi.

Kilka dni temu, w tekście pt. "Dania tylko pakowane, czyli jak pandemia zmieniła produkt pokładowy LOT-u", bardziej szczegółowo pisaliśmy o tym, jak zmiany wyglądają z punktu widzenia LOT.

Innym, bardzo obiecujący kierunek poprawy doświadczeń związanych z podróżą, pozwalający stanowić przeciwwagę dla ograniczeń w produkcie pokładowym spowodowanych przez obecną sytuację epidemiologiczną, oferuje cyfryzacja procesu. Szczególnie zachęcający jest przykład wykorzystania A-CDM, czyli Airport Collaborative Decision Making. Ważną zaletą cyfryzacji produktu jest możliwość kompensacji ograniczeń wynikających z procedur antywirusowych. Dobrym tego przykładem jest zastąpienie magazynu pokładowego Kalejdoskop, dostępnego w formie papierowej w kieszeniach foteli na pokładach samolotów PLL LOT, usługą e-prasa, oferującą wszystkim pasażerom dostęp do ponad 1 tys. tytułów. Dla większości pasażerów LOT, przywykłych do konsumpcji cyfrowej, zmiana ta oznacza znaczącą poprawę oferty przewoźnika.

Nowe standardy produktu wciąż się krystalizują

Choć obecna sytuacja branży lotniczej jest poważna, wznowienie lotów przy zachowaniu nowo stworzonych procedur zwiększających bezpieczeństwo, wskazuje na wielką siłę linii lotniczych, tj. możliwość szybkiego dostosowywania się do nowo zastanych warunków. Fakt, że w kilka miesięcy branża wypracowała nowe procedury bezpieczeństwa, wymagające współdziałania wielu podmiotów, takich jak linie lotnicze, organy nadzoru czy lotniska, powinien stanowić powód do dumy.

Najbliższe tygodnie i miesiące będą stanowiły test, jak opinia publiczna przyjmie zmiany i jak szybko odbuduje zaufanie do podróży lotniczej. W poprawie do normalności kluczowa będzie również harmonizacja regulacji na szczeblu międzynarodowym.

Procedury wdrożone przez linie lotnicze pozwalają przywracać zaufanie. Jednak równie ważne jest, by pamiętać o tym, iż pasażerowie mogą dojrzewać do nowych rozwiązań bardziej powoli niż osoby pracujące w branży, dlatego warto zastosować wszystkie możliwości, jakie daje szkolenie pracowników pierwszego kontaktu oraz cyfryzacja podróży, by pozwolić podróżnym dostosować się do nowej sytuacji.

rynek-lotniczy.pl

REKLAMA - DODAJ FIRMĘ