KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Sobota, 26 listopada, 2022   I   09:34:23 PM EST   I   Leona, Leonarda, Lesławy
  1. Home
  2. >
  3. WIADOMOŚCI
  4. >
  5. Polska

Samolot Durczok i snopowiązałka Cichopek

21 stycznia, 2009

Samolot Durczok i snopowiązałka Cichopek

Niezbyt lubię Kamila Durczoka, ponieważ zachowuje się on ostatnio coraz bardziej bufonowato, zupełnie jakby chciał prześcignąć w tej materii Tomasza Lisa.

Dziennikarz powinien być zaś - nawet jeśli należy do ścisłej czołówki w swoim zawodzie - maksymalnie przeźroczysty, czyli nie ujawniać swoich sympatii i antypatii wobec rozmówców, zwłaszcza ze świata polityki.
   
Muszę jednak przyznać, że szef "Faktów" TVN zaimponował mi, zgłaszając rezygnację z walki o jedną z najcenniejszych telewizyjnych nagród - Wiktora. W wysłanym do Józefa Węgrzyna, pomysłodawcy tego wyróżnienia i członka kapituły przyznającej nominacje liście  poprosił o wycofanie swego nazwiska z listy nominowanych. Jako powód podał fakt, że w piątce finalistów, mających rywalizować o miano najpopularniejszego prezentera, znalazła się Katarzyna Cichopek - gwiazda serialu  "M jak Miłość" w TVP 2 oraz widowiska "Jak oni śpiewają" w Polsacie, która nie jest zawodową dziennikarką.
   
W udzielonym "Dziennikowi" wywiadzie Durczok powiedział, że nie przekreśla ani jednej karty z dorobku zawodowego Cichopek, przyznając że ta młoda, ambitna aktorka, odnosi coraz większe sukcesy na polu telewizyjnej rozrywki.
   
- Nie mam jej nic do zarzucenia, tak jak nie chcę deprecjonować sukcesów Kingi Rusin czy Krzysztofa Ibisza, od lat uwielbianego przez widzów. Po prostu z szacunku dla swojego dorobku nie chcę stawać w jednym rzędzie z osobami, które zawodowo zajmują się czymś zupełnie innym niż ja. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, co mieliby porównywać członkowie Akademii Wiktorów, zastanawiając się, komu przyznać statuetkę. W czym mielibyśmy rywalizować? To tak, jakby na boisko piłki nożnej nagle wpuścić koszykarza i kazać mu strzelać bramki - powiedział Durczok.
   
Uważa on, że jego protest jest wymierzony w regulamin konkursu. Chce nim zwrócić uwagę, że nie ma sensu porównywać pracy dziennikarzy prowadzących serwisy informacyjne z dorobkiem prezenterów rozrywkowych widowisk.
   
- Powiem raz jeszcze: nie chodzi o wywyższanie się czy negowanie zawodowego dorobku. To apel do organizatorów. I liczę, że nie zostanie odebrany jako zwykła fanaberia - wyjaśniał "Dziennikowi" powód swej decyzji.
   
Jego protest poparł na tych samych łamach szef "Wydarzeń" Polsatu Jarosław Gugała.
   
- Jak można porównywać zawodowe dokonania tej dwójki? To jakby ustawić snopowiązałkę i samolot w jednej kategorii - skomentował tę sytuację.
   
Okazuje się, że na zmianę listy nominowanych nie ma jednak szans.
   
- Nie można wycofać się z konkursu, wyróżnieni mogą co najwyżej odmówić przyjęcia nagrody. Poza tym Durczoka w kategorii "prezenter telewizyjny" zgłosiło szefostwo TVN. Każda stacja zgłasza kandydatów w taki sposób, żeby mieć jak największą reprezentację w konkursie i jak największe szanse na zwycięstwo. Trudno więc mieć o coś pretensje - powiedział "Dziennikowi"  Węgrzyn.
   
Gazeta przypomina, że protest Durczoka jest pierwszym tego typu przypadkiem w historii rywalizacji o Wiktory.
   
"Wcześniej żaden z nominowanych nie zrezygnował z brania udziału w rywalizacji. Ale cztery lata temu otrzymanych wcześniej Wiktorów zrzekł się Jerzy Owsiak. Za skandal uznał przyznanie specjalnego Wiktora twórcy i właścicielowi telewizji Polsat Zygmuntowi Solorzowi. Stwierdził, że Solorz to biznesmen, a nagrody nie były przeznaczone dla takich osób. (...) Katarzyna Cichopek nie komentuje sprawy. Jej menedżerka Tatiana Mindewicz-Puacz powiedziała nam tylko, że gwiazda jest w pierwszym trymestrze ciąży i trzeba jej oszczędzić niepotrzebnych nerwów. (...) Gala Wiktorów odbędzie się pod koniec lutego. Dokładny termin nie jest jeszcze znany."
   
Jest już jednak pierwszy efekt protestu Kamila Durczoka. Kapituła przyznająca nominacje do Wiktorów z początkiem marca porozmawia o zmianach w regulaminie konkursu w takim kierunku, aby uniknąć nominowania w jednej kategorii przedstawicieli dwóch zupełnie różnych telewizyjnych form aktywności.
   
Najwyższa już pora, aby wskazać różnym niewiele umiejącym, ale mającym o sobie znakomite mniemanie i na siłę kreowanym przez media (szczególnie przez stacje telewizyjne) na gwiazdy osóbkom właściwe miejsce w szyku. Nawet jeśli przyzwyczajona do ich podziwiania i zdemoralizowana oglądaniem na ekranach wyłącznie lekkich, łatwych i przyjemnych widowisk publiczność jest innego zdania. W końcu media winny spełniać także edukacyjną rolę.

Jerzy Bukowski