KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 16 czerwca, 2024   I   03:46:54 PM EST   I   Aliny, Anety, Benona

Brak generalskiej nominacji dla Karskiego dobrze Polsce nie służy

29 listopada, 2015

Rozmowa z prof. Michaelem Szporerem, wykładowcą dziennikarstwa i nauk politycznych University of Maryland, członkiem Towarzystwa Jana Karskiego.

- Jak Pan przyjmuje fakt, że minister obrony poprzedniego rządu tak zmienił rozporządzenie o nominacjach generalskich, by… sam nie mógł wystapić do prezydenta RP o pośmiertne szlify generalskie dla Jana Karskiego, mimo iż wcześniej Kancelaria Prezydenta Komorowskiego zapewniała rodzinę bohatera, że nominacja jest możliwa?

- Z niedowierzaniem. Potem to przeszło w zdumienie.

- Ale wreszcie Pan uwierzył?

- Tak, choć z trudem.

- Rozumiał Pan wyjaśnienia poprzedniego kierownictwa MON, że takie nominacje należą się tylko tym, którzy zginęłi na polu walki lub zostali zamordowani w związku z działaniemi na rzecz Polski suwerennej i demokratycznej?

- Tego normalny rozum nie ogarnie. Czy to wina Karskiego, że przeżył? Załóżmy, że wraca do Polski ze Stanisławem Mikołajczykiem w 1946 roku, że łapie go bezpieka i morduje. Wtedy by się - zdaniem ministra Siemoniaka - należało, A to, że przeżył i przysporzył Polsce dumny w całym świecie jest… przeszkodą?

- A Pana zdaniem, za co się Karskiemu należy generał?

- Za bezprecedensową misję wojenną w służbie Polsce Podziemnej i Rządowi RP na Wychodźstwie. W ramach tej misji poinformował świat, że okupowana Polska posiada swoje Państwo Podziemne ze wszelkimi atrybutami normalnego państwa oraz zasługuje na sojuszniczą pomoc i wsparcie. Po drugie, przekazał udokumentowany raport o zagładzie narodu żydowskiego na masową skalę oraz wołanie tego narodu o pomoc. Jak wiadomo świat nie zrobił nic, aby Żydów ratować. Polska Podziemna i Rząd RP na Wychodźstwie – chcieli. Dlatego posłano Karskiego.

jan karski jedno zycie waldemar piasecki

- Jeden z najwybitniejszych światowych liderów żydowskich, Abraham Foxman, dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) w liście do prezydenta Bronisława Komorowskiego pisał, że Jan Karski mógł pośmiertnie stać się pierwszym w historii generałem, który otrzymał taki awans za batalię na rzecz ocalenia Żydów z Holocaustu. Polska z tej okazji nie skorzystała.

- Nic więcej nie można dodać. Zwracam uwagę, że działo się to wszystko w czasie, kiedy opuszczona i bez pomocy pozostawała obecnie Ukraina, a Tatarom krymskim zagrażała i grozić może taka sama zagłada, jak Żydom. Brak zdolności prostego pokojarzenia, że misja Karskiego szczególnie donośnie wybrzmiewa dziś i jest wiecznie aktualna niestety nie mieści mi się w głowie. Nominacja generalska wyraziście by to podkreśliła. Jakimi drogami wędrowały myśli panów Komorowskiego i Siemonika pewnie nigdy się nie dowiem. Po prawdzie, nie bardzo też pragnę…

- A środowiskom emisariuszy i kurierów taka nominacja nie należała się symbolicznie w osobie Jana Karskiego?

- Oczywiście. To kolejny ważny argument, który zignorowano.

- Jak sprawa odbierana była w Stanach Zjednoczonych?

- Byłem o to pytany przez kilku byłych studentów Profesora Karskiego. Zarówno tych z Wydziału Służby Zagranicznej Uniwersytetu Georgetown, jak i tych z uczelni wojskowych, na których także wykładał. Pytali i słuchali, co mam im do powiedzenia. Miałem niewiele. A oni po prostu byli zdziwieni. Dla niektórych był to przykład Polish Joke.

Brak tej nominacji dobrze Polsce nie służy.

- Niektórzy sugerują, że problem polega na tym, że apel o nominację Jana Karskiego nie wyszedł ze środowisk, które z zajmowaniem sie Karskim uczyniły sobie zajęcie zawodowe. Po prostu „przespali”, a potem przeszkadzali, aby nominację dostał...

- Istotnie, wokół pamięci Jana Karskiego popełniono całą serię gaf. Zaczęło się od pominięcia rodziny we wręczani Prezydenckiego Medalu Wolności, mimo, że wiedza o istnieniu rodziny była dostępna szefowi polskiej dyplomacji. Potem usiłowano bez wiedzy i zgody rodziny bohatera zdjąć mu nagrobek i zamienić na jakiś inny wykoncypowany z dala od rodziny.

Pomijam już kuriozalny fakt próby lansowania tezy o rzekomo „niedokończonej misji” Jana Karskiego. Bo co? Bo nic nie zrobiono z wiedzą o Holocauście jaką dostarczył, wypełniając swe zadanie od poczatku do końca? Jego misja była kompletna. To inni nawet jej nie podjęli. Próba wytwarzania zbitki pojęciowej: Karski = misja niedokończona, po prostu szkodzi pamięci bohatera. Mówi też coś o kwalifikacjach intelektualnych autorów takiej narracji.

- Czy wie Pan coś na temat wspierania pośmiertnej nominacji Karskiego przez polską ambasadę w Waszyngtonie?

- Nie wiem nic. To jest pytanie do ambasadora Ryszarda Schnepfa. Polityka nominacyjno-odznaczeniowa tej placówki pozostaje nieodgadniona. Niekiedy zdumiewająca.

- Myśli Pan, że Jan Karski ma jeszcze szansę na awans?

- Tego nie wiem. Zauważę jednak, że główni „bohaterowie” odmówienia tego pośmiertnego honoru bohaterowi narodowemu utracili już możliwość blokowania.

Rozmawiał:
Patryk Małecki, Waszyngton