KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 3 marca, 2024   I   10:17:44 AM EST   I   Kingi, Maryna, Tycjana
  1. Home
  2. >
  3. WIADOMOŚCI
  4. >
  5. Polska

Obrona prymasa Polski

05 marca, 2009

Prymas Polski kardynał Józef Glemp odniósł się w wypowiedzi dla Informacyjnej Agencji Radiowej do postawionego mu przez Cezarego Gmyza na łamach \"Rzeczypospolitej\" zarzutu, że opóźniał rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego księdza Jerzego Popiełuszki i nie chciał składać zeznań w jego trakcie (omówiłem tę publikację w artykule pt. \"Dumny hierarcha i niepokorny kapłan\", zamieszczonym 3 marca w poland.us):

- Nigdy mi przez myśl nie przeszło, aby nie prowadzić procesu o męczeństwo ks. Popiełuszki, ja rozpocząłem ten proces. Nie odmówiłem, zgłosiłem się do prowadzących proces z pytaniem o to, dlaczego nie zostałem przesłuchany. Odpowiedziano mi, że wzięto z moich kazań wypowiedź - powiedział kard. Glemp.
   
Przypomniał też liczne homilie, jakie wygłosił na temat męczeństwa, świętości i teologii ks. Popiełuszki, a także fakt pochowania bohaterskiego księdza na placu przy kościele, a nie gdzie indziej, jak domagały się tego ówczesne władze.
   
Prymasa wsparła Warszawska Kuria Metropolitalna, która wydała w tej sprawie poniższy komunikat, podpisany przez jej rzecznika, księdza Rafała Markowskiego:
  1. Zgodnie z przepisami prawa kanonizacyjnego proces informacyjny kandydata na ołtarze może rozpocząć się najwcześniej 5 lat, a najpóźniej 30 lat po jego śmierci.
  2. Właściwą instancją do rozpoczęcia takiego procesu jest biskup diecezjalny miejsca śmierci kandydata. Zanim proces ks. Jerzego Popiełuszki rozpoczął się w Warszawie, Kardynał Józef Glemp, Prymas Polski, powołał dwie komisje: teologiczną i historyczną, które zebrały wstępne materiały umożliwiające rozpoczęcie procesu. Jednocześnie konieczne było wystąpienie do biskupa włocławskiego i uzyskanie akceptacji ze strony Stolicy Apostolskiej na rozpoczęcie procesu w Warszawie. Wobec długotrwałości tych procedur bezzasadne jest twierdzenie o rzekomej zwłoce Księdza Prymasa w podjętych działaniach.
  3. Nie sposób pominąć faktu, że w pracę Trybunału Diecezjalnego kard. Józef Glemp był bezpośredni zaangażowany. A zatem miał wpływ na przebieg procesu przez podejmowanie decyzji, kto będzie świadkiem i czyje zeznania należy włączyć do procesu. Wiadomo, że Ksiądz Prymas zgłaszał swoją kandydaturę jako świadka, ale Trybunał uznał, że przytoczenie publicznych wypowiedzi Księdza Prymasa na temat życia i śmierci ks. Jerzego jest wystarczające. Ze względu na tajność akt procesowych nikt, poza osobami bezpośrednio zaangażowanymi i zobowiązanymi do tajemnicy, nie zna listy świadków ani treści złożonych zeznań. Informacje więc zawarte w artykule dotyczące tego, kto złożył lub nie złożył zeznań, są czystą spekulacją. Ponadto informacje przywoływane przez autora artykułu, które jakoby pochodzą od anonimowych przedstawicieli duchowieństwa, mogą być subiektywne i nie mają wartości merytorycznych.
  4. Zarzut, jakoby Ksiądz Prymas był niechętny ks. Jerzemu, należy bardziej do kategorii pomówień niż faktu. O rzeczywistej postawie Księdza Prymasa świadczą decyzje, które podejmował i liczne wypowiedzi na temat ks. Jerzego i jego śmierci, wygłoszone na przestrzeni od jesieni 1984 do października 2002. W wypowiedziach tych Ksiądz Prymas wielokrotnie podkreślał męczeński charakter śmierci ks. Jerzego.
   
Warto w tym kontekście przytoczyć fragment wywiadu, jakiego udzielił ks. Adam Boniecki "Faktowi":
   
"Ks. Jerzy ciężko przeżywał to, że niezbyt dobrze potraktował go prymas Glemp, który wyraźnie nie był zadowolony z jego działalności. Gdy po wyjściu z więzienia przyszedł do prymasa podziękować mu, ten surowo, i w jego przekonaniu, niesprawiedliwie upomniał go, że źle wypełnia obowiązki duszpasterza warszawskiej służby zdrowia.
   
Ks. Jerzy nie czuł w tej swojej wielkiej i ryzykownej działalności oparcia i nawet radził się mnie, co powinien robić. Sądziłem, że opowiadanie o tym nic mu nie pomoże, a jeśli dotrze do prymasa, jeszcze gorzej go do niego uosobi."
   
Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" przypomina jednak, że kard. Glemp "kilkakrotnie publicznie mówił o swoim poczuciu winy wobec księdza" i "w obliczu nieodwracalności tego, co się stało, jest to dramat, który będzie towarzyszył księdzu prymasowi do końca życia." Takie szczere wyznanie winy należy uszanować, ponieważ "ludzką rzeczą jest błądzić, a nawet prymas jest tylko człowiekiem".
   
Nie wnikając w merytoryczne racje, wypada mi powtórzyć tezę, która kończyłem poprzedni artykuł na ten temat, przewidując konieczność udzielenia w najbliższej przyszłości przez kardynała Józefa Glempa licznych wyjaśnień w kwestii jego stosunku do osoby śp. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jerzy Bukowski