KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Sobota, 18 maja, 2024   I   12:27:43 PM EST   I   Alicji, Edwina, Eryka
  1. Home
  2. >
  3. WIADOMOŚCI
  4. >
  5. Polska

Pola Nireńska-Karska i Jan Karski rozmawiali po polsku. Ten język był im najbliższy…

Agata Muzyka, Kraków     30 kwietnia, 2019

Rozmowa z historykiem Stanisławem M. Jankowskim, autorem pierwszej polskiej książki o Janie Karskim - Emisariusz "Witold".

- Książka "Tancerka i zagłada" o Poli Nireńskiej-Karskiej, żonie Jana Karskiego autorstwa Weroniki Kostyrko podaje, że  bohaterka… nie mówiła po polsku. Nawet z mężem…
- Byłem nie tylko świadkiem, że mówiła, ale nawet rozmawiała ze mną w tym języku.

- Z mężem również?
- Oczywiście!

- Skąd Pan to wie?
- W listopadzie i grudniu 1987 roku mieszkałem w domu Jana i Poli Karskich w Bethesdzie pod Waszyngtonem.


Pola Nireńska  i Jan Karski podczas ślubu w czerwcu 1965 roku… Foto: Archiwum

- Był Pan zapewne jedyną osobą spoza rodziny, która tyle czasu z obojgiem Karskich spędziła…
- Miałem ten zaszczyt i nie ukrywam wielką przyjemność.

- Co Pan tam robił?
- Pracowaliśmy z Janem Karskim nad książką Emisariusz "Witold". Zostałem przezeń zaproszony. Udostępnił mi swoje archiwa. Pilnie studiowałem materiały, a potem dopytywałem Profesora o szczegóły. 

- Uczestniczył Pan w życiu rodzinnym Karskich?


Książki Stanisława Jankowskiego o Janie Karskim. Foto: Archiwum

- Tak, byłem traktowany jak domownik. Spożywaliśmy wspólnie posiłki, rozmawiali, oglądali telewizję, słuchali muzyki grywałem z profesorem w szachy. Mieliśmy także wspólne wyjścia do restauracji. Jan Karski pamiętał nawet o moich urodzinach i zamówił 9 grudnia 1987 roku z tej okazji specjalną kolację w eleganckim lokalu niedaleko Uniwersytetu Georgetown. Zawiozła nas na nią samochodem Pola. Użalała się żartem na swój los kierowcy i fakt, że nie będzie mogła wypić więcej niż lampkę wina.

- Po polsku?
-  Oczywiście. W ogóle lubiła się przekomarzać. I z mężem i ze mną. Kiedyś żartobliwie spierali się kto był większym bohaterem - Jan Karski czy… James Bond. Profesor uważał, że… on. Pola, że Bond. Z kolei ja dostawałem od niej burę, kiedy po wspólnych posiłkach brałem się do zmywania talerzy. "Pan tu niby taki uprzejmy, a potem będą w Polsce opowiadać, jak to Nireńska zagoniła Jankowskiego do zmywania garów". Opowiadała, że od tej czynności ona sama jest najwiekszą specjalistką, bo przez dwa lata pracowała na zmywaku w nowojorskiej restauracji. W domu jednak zmywa Karski, bo taki był warunek „kontraktu małżeńskiego”. Wyjdzie za niego, ale do zmywania się już nigdy nie dotknie. To będzie „departament” Karskiego.

Innym razem, Pola wyszukała reklamę  tzw. revers mortgage czyli formy finansowania odwrotnej do pożyczki hipotecznej na dom. Organizacja finansowa wypłaca właścicielom domu comiesięczną kwote do końca życia obojga, ale po ich śmierci przejmuje dom. Nireńska nawet już zdążyła zadzwonić do ogłoszeniodawców i dowiedziała się, że ona dostawałaby po osiemset dolarów, a jej mąż - sześćset  miesięcznie. Karski  śmiał się z tego mówiąc, że o to jest jakaś oszukańcza „ruska ruletka”, w której chodzi, aby ci, co się dadzą nabrać jak najszybciej odeszli z tego świata. Z miejsca wyliczył w pamięci, ile mogliby dostać tych wypłat, gdyby żyli  do dziewięćdziesiątki i wyszło, że grubo po niżej wartości. Puenta zaś była taka, że Karski w ogóle nie zamierzał umierać i dla organizacji finansowej byłby to bardzo zły interes…

Nigdy nie zapomnę, jak zaproponowałem Poli wyprowadzenie jej ulubionego psa. Karskiego nie było wtedy w domu. Mając żywo w pamięci jej srogie oceny Polaków, zapytałem żartem czy zaryzykuje powierzenie swego pupila „polskiemu antysemicie”. Przecież mogę wrócić już bez niego…  Była tym szczerze ubawiona zapewniając, że do mnie ma absolutne zaufanie. Jak tylko wrócił mąż, Pola zaraz mu to odpowiedziała.

Żona Karskiego nie miała też najmniejszego problemu, aby po polsku rozmawiać z Lechem Wałęsą, kiedy publicznie okazywał podziw jej mężowi. Żartowała nawet, że z zasługami jej męża - przesadza.

- Może Pola Nireńska tak się zmobilizowała z językiem polskim ze względu na Pana?
- Dlaczego miałaby to robić? Po prostu była sobą. Po polsku rozmawiała z mężem, kiedy nawet mnie przy nich nie było. Parę razy byłem świadkiem, kiedy dzwonił telefon do Karskiego. Nierańska odbierałą po angielsku, po czym wołała: "Janku telefon do ciebie…". Po polsku. Dwa czy trzy razy słyszałem jak rozmawiała telefonicznie ze swoją przyjaciółką Anielą Młynarską-Rubinstein. Też po polsku.

Kiedy Karski ściągnął do Waszyngtonu z emigracji w Kanadzie swego brata Mariana i jego żonę Jadwigę, wszyscy rozmawiali tylko po polsku.

- Jak się to ma do opowieści, że Pola Nireńska odmawiała używania polskiego w związku z traumą antysemityzmu, jakiego doznała w Polsce?
- To, że Pola miała w sobie ból związany z antysemityzmem doświadczanym w Polsce nie ulega kwestii. Mówiła o tym wiele razy, a jej oceny nastawienia Polaków do Żydów były ostre. Twierdzenie jednak, że to jej aż „odebrało” polską mowę przeczy rzeczywistości. W każdym razie na pewno memu doświadczeniu osobistemu. Pisałem o tym moich publikacjach o Janie Karskim. Podczas spotkań publicznych, jeżeli padały pytania czy uwagi dotyczące "separacji" Poli od języka polskiego, zawsze to prostowałem. Być może czytelniczo atrakcyjniejsza jest narracja, że tragiczne wydarzenia wiążące Polę Nireńską z Polską zablokowały ją psychicznie na język, w którym mówiła pierwsze słowa, myślała, wychowywała w domu, uczyła się, czytała wiersze, pisała listy czy porozumiewała się z mężem, ale jako historyk przywiązujący fundamentalną wagę do źródeł oraz mający bezpośredni kontakt i doświadczenie z nią i jej mężem, nigdy tego nie potwierdzę. Uważam, że język polski był im obojgu najbliższy. Jakkolwiek nieatrakcjnie "literacko" miałoby to zabrzmieć.

Rozmawiała: Agata Muzyka, Kraków 


Kim jest rozmówca

Stanisław Maria Jankowski (ur. 9 grudnia 1945 w Krakowie) - polski publicysta, dziennikarz i pisarz, jeden ze współzałożycieli Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej. 

Ukończył historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował jako dziennikarz m.in. w „itd”. „Dzienniku Polskim”. „Gazecie Krakowskiej” i „Życiu Literackim”. Autor powieści historycznych związanych tematycznie m.in. z okresem II wojny światowej i publikacji na temat zbrodni katyńskiej. W październiku 1989 roku współzałożyciel Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej[2]. Za książkę Dziewczęta w maciejówkach (Wydawnictwo Trio, Warszawa 2012) został uhonorowany w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie w listopadzie 2012 Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca. 

Autor książek: 

  • Żołnierze „Zielonego” (1977)
  • Dom dla jedynaka (1979)
  • „Chlebowy”
  • „Czarny” nadaje o trzeciej (1979)
  • Znak Jastrzębca (1979)
  • Szable i rapiery (1980)
  • Steny z ulicy Mogilskiej (1980)
  • Steny biją celnie (1984)
  • Głową muru (1986)
  • Królewski kurier (1986)
  • Jak krakowscy żacy wygrali swoją wojnę ze Szwedami (1986)
  • Powrót do Katynia (1990, współautor: Edward Miszczak)
  • Strzały pod więzieniem: najsłynniejsze akcje Armii Krajowej (1992)
  • Kwadrans na Zamarstynowie (1995)
  • Generał Leopold Okulicki „Niedźwiadek”: fakty – dokumenty – ślady – legenda (1996)
  • Czterdziestu co godzinę (2002)
  • Dzień rozpoczął się szczególnie... (2003)
  • Karski: raporty tajnego emisariusza (2009)
  • Dziewczęta w maciejówkach (2012)
  • Dawaj Czasy! Czyli wyzwolenie po sowiecku (2016)

Prezydent RP Bronisław Komorowski odznaczył go  Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w upowszechnianiu prawdy katyńskiej.