KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 5 kwietnia, 2020   I   Ireny, Kleofasa, Wincentego

Pierwsza kasacja

04 września, 2008

Pierwsza kasacja

Myliłby sie ten, kto sądziłby że sprawa 14 funkcjonariuszy ZOMO, skazanych prawomocnymi wyrokami za zastrzelenie 9 i zranienie 21 górników podczas pacyfikacji 16 grudnia 1981 roku kopalni węgla kamiennego \"Wujek\", dobiegła ostatecznego końca.

Jest już pierwsza kasacja. Dokument dostarczył obrońca jednego z byłych zomowców, Macieja Szulca. Podobne pisma przygotowują podobno adwokaci wszystkich skazanych. Mają na to 30 dni od doręczenia wyroku z pisemnym uzasadnieniem, które zostało sporządzone pod koniec lipca. Kolejne kasacje muszą więc zostać dostarczone Sądowi Apelacyjnemu w Katowicach w najbliższych dniach, ten zaś - po zbadaniu, czy spełniają one wymogi formalne -   przekaże  je Sądowi Najwyższemu.
   
Przypomnę, że 24 czerwca katowicka Temida skazała na 6 lat więzienia byłego dowódcę plutonu specjalnego ZOMO, pacyfikującego kopalnie "Manifest Lipcowy" (w której postrzelono 4 górników) i "Wujek",  Romualda Cieślaka, a na kary od 3,5 do 4 lat pozbawienia wolności jego 13 podwładnych.
   
Szulc, w sprawie którego wpłynęła pierwsza kasacja, został skazany na 3,5 roku więzienia. Konsekwentnie twierdził on przed obliczem sądu, że był w miejscu, z którego nie dało się strzelać do górników. Argumentował też, że z akt sprawy zniknęły mapki sytuacyjne, dotyczące pacyfikacji.
   
Złożenie kasacji nie oznacza wstrzymania wykonania wyroku, jak błędnie sądzi część opinii publicznej. Dlatego też kilku skazanych zomowców chce - niezależnie od tej drogi prawnej - uzyskać odroczenie odbywania kary więzienia. Jako podstawę podadzą zapewne względy zdrowotne lub rodzinne.
   
Niektórzy z nich odsiedzieli już znaczną część zasądzonej im kary pozbawienia wolności po orzeczeniu jej w pierwszej instancji, tak więc pozostaje im do spędzenia niewiele miesięcy za kratkami. Mimo to walczą nie tylko o odroczenie, ale przede wszystkim o kasację prawomocnych wyroków, podtrzymując swoją główną procesową linię obrony, że są niewinni, ponieważ tylko wykonywali rozkazy i starali się tak używać broni, aby wyrządzić nią  minimalne szkody dla zdrowia i życia ostrzeliwanych przez nich górników.
   
Rodziny zabitych mają nadzieję, że Sąd Najwyższy oddali wszystkie złożone kasacje i tym samym prawne rozliczenie bezpośrednich wykonawców jednej z największych komunistycznej zbrodni dobiegnie wreszcie końca. Na uczciwe osądzenie wciąż czeka jednak szereg  podobnych spraw z lat 70. i 80. ubiegłego wieku.
   
Przede wszystkim trzeba zaś wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy ponoszą pełną polityczną odpowiedzialność za mordowanie Polaków, upominających się o niepodległość i demokrację. Do tej pory skazani zostali bowiem jedynie wykonawcy, a nie ci, którzy wydawali im zbrodnicze rozkazy. Dlatego w ogromnym napięciu czekamy wszyscy na rozpoczęcie (prawdopodobnie już we wrześniu) procesu generałów Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i innych za bezprawne wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku oraz za udział w związku zbrojnym o przestępczym charakterze, działającym na szkodę państwa polskiego i jego obywateli.

Jerzy Bukowski
REKLAMA - DODAJ FIRMĘ
718 - 279 - 4969