KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Poniedziałek, 30 marca, 2020   I   Amelii, Dobromira, Leonarda

Brak kindersztuby

01 września, 2008

Brak kindersztuby

Ten obrazek powtarza się kilka razy w roku, kiedy przez centrum Krakowa (w innych polskich miastach jest zapewne podobnie) maszeruje patriotyczny pochód ze sztandarami, wojskową kompanią honorową i orkiestrą.

Siedzący w kawiarnianych ogródkach ludzie z zainteresowaniem odwracają głowy, niektórzy wyciągają aparaty fotograficzne i kamery filmowe, zdarzają się nawet oklaski. Ale prawie nikt nie wstaje, by oddać należną cześć sztandarom Wojska Polskiego i organizacji kombatanckich.
   
Takie zachowanie nazywało się w dawnych czasach brakiem kindersztuby, przejawiającej się także w ustępowaniu miejsca starszym w środkach komunikacji, wstawanie na widok wchodzącej do pomieszczenia starszej osoby, przepuszczanie przodem kobiet.
   
Nie wyobrażam sobie, aby w okresie II Rzeczypospolitej jakikolwiek jej obywatel nie poderwał się z miejsca, nie zdjął nakrycia głowy i nie pokłonił się przechodzącemu obok niego symbolowi ojczyzny. Gdyby tego nie zrobił, mógłby zostać napiętnowany w ostrych słowach przez innych obserwatorów patriotycznej manifestacji, których rozpierała uzasadniona duma z potęgi swojego państwa.
   
Podobnie bywało, kiedy rozbrzmiewały dźwięki hymnu państwowego. Każde dziecko wiedziało z domu i ze szkoły, jak należy się wówczas zachować. Gdy orkiestra w restauracji zaczynała grać "Pierwszą Brygadę", na baczność podrywali się nie tylko piłsudczycy. Jeszcze tuż po 1945 roku surowa reprymenda spotykała tych, którzy nie potrafili uszanować granych na zamówienie co bardziej odważnych gości w nocnych lokalach "Czerwonych maków".
   
Niestety, w niepodległej III Rzeczypospolitej umiejętność odruchowego zareagowania na widok sztandaru lub dźwięki hymnu całkowicie zanikła. Wytrawni pedagodzy oraz głośni publicyści spierają się o to, czy i jak wprowadzić do szkół wychowanie seksualne oraz naukę tolerancji, ale zapominają o konieczności wpajania w nich polskim dzieciom elementarnych zasad wychowania patriotycznego. Dzisiaj nie można już w tej sferze liczyć na dom rodzinny, obowiązek umiejętnego kształtowania w młodych rodakach postawy miłości do ojczyzny spada więc na szkoły, które kompletnie nie radzą sobie jednak z tym zadaniem.
   
Żenujące efekty tego zaniechania obserwujemy na ulicach polskich miast w trakcie narodowych świąt i patriotycznych rocznic. Lekceważenie i niezrozumienie rangi symboli Rzeczypospolitej, jakimi są hymn, godło, flaga i wojskowe oraz kombatanckie sztandary wystawiają nam  - jako całemu narodowi - fatalne świadectwo. Obyśmy kiedyś gorzko z tego powodu nie zapłakali, o ile będzie miał jeszcze kto w Polsce uronić takie łzy.

Jerzy Bukowski
REKLAMA - DODAJ FIRMĘ
718 - 279 - 4969