KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Poniedziałek, 30 marca, 2020   I   Amelii, Dobromira, Leonarda

Napad z mieczem w ręku

29 sierpnia, 2008

Napad z mieczem w ręku

Rycerska i ułańska fantazja w polskim narodzie na szczęście jeszcze nie zginęła, chociaż nie zawsze przybiera ona godne zaakceptowania formy. Oto jej najnowszy przykład.

Policja zatrzymała w Łodzi mężczyznę, który napadł i obrabował dwie kobiety, używając jako narzędzia przestępstwa... miecza. Jak poinformował rzecznik prasowy tamtejszej komendy wojewódzkiej, kierujący samochodem 44-latek najpierw znieważył je, a następnie pobił rękojeścią miecza o 75-centymetrowym ostrzu, zabrał im 310 złotych i odjechał (ale nie na koniu, tylko volkswagenem golfem).
   
Poszkodowane w nietypowy sposób niewiasty zaalarmowały stróżów prawa, a ci po kilkunastu godzinach poszukiwań namierzyli rabusia, który usiłował najpierw staranować radiowóz, a potem uciekać pieszo (już bez miecza). Policjanci zablokowali mu drogę i skutecznie obezwładnili go, w czym z pewnością dopomogła im spora ilość alkoholu, jaką wcześniej wprowadził do swojego organizmu. W samochodzie znaleziono narzędzie, którym dokonał rozboju.
   
Współczesny rycerz odpowie za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, czynną napaść na funkcjonariuszy policji, kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie upojenia alkoholowego oraz spowodowanie kolizji drogowej. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.
   
Współczuję napadniętym kobietom, ale nie ukrywam też, że zaimponował mi pojmany przez policję posiadacz miecza. W czasach, w których napadów dokonuje się na całym świecie przy pomocy dosyć standardowych narzędzi (rozpylacz gazu paraliżującego, kij bejsbolowy, broń palna), wymachiwanie mieczem budzi zrozumiały szacunek, zwłaszcza iż użyta została jego mniej groźna część, więc nikt nie stracił życia, ani zdrowia.

Jerzy Bukowski
REKLAMA - DODAJ FIRMĘ
718 - 279 - 4969