KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 21 lipca, 2024   I   04:13:23 PM EST   I   Danieli, Wawrzyńca, Wiktora
  1. Home
  2. >
  3. WIADOMOŚCI
  4. >
  5. Polska

Europo, obudź się!

03 kwietnia, 2008

Czy może być lepsza okazja do wykazania się przez Unię Europejską opartą na najwyższych wartościach moralnych solidarnością całego naszego kontynentu, aniżeli wypracowanie wspólnego stanowiska w sprawie łamania przez rząd Chińskiej Republiki Ludowej praw człowieka w Tybecie w kontekście tegorocznych igrzysk olimpijskich w Pekinie?

Czy ufundowana na wzniosłych ideałach etycznych starożytnych Aten i Rzymu, a więc nakazująca przedkładać sprawy ducha ponad doraźne interesy (zwłaszcza ekonomiczne, które zdominowały współczesny sport) tożsamość Europy nie domaga się zdecydowanego zabrania głosu przez jej ponadpaństwowe instytucje w obliczu tybetańskiego dramatu?     

Jeżeli chcemy chlubić się przynależnością do europejskiej wspólnoty, to mamy prawo domagać się od niej godnych zachowań (szczególnie w trudnych sytuacjach), których zasady zapisane są w dokumentach, na których została ona zbudowana. Jeżeli w tak ważnej i jednoznacznej sprawie, jak ta, UE nie będzie w stanie ustalić swojego postępowania, to po co nam w ogóle udział w niej?    

Na razie obserwujemy różne reakcje prezydentów i premierów państw członkowskich: jedni deklarują przyjazd na ceremonię otwarcia igrzysk, drudzy odwołują go, jeszcze inni zastanawiają się natomiast, co zrobić, wyraźnie czekając na jakąś decyzję władz Unii. Panuje atmosfera niepokoju i zniecierpliwienia, ponieważ wiadomo, że solidarny głos całej wspólnoty miałby znacznie większe znaczenie, niż zapowiedzi, płynące z poszczególnych stolic.    

Nie wiem, jaka powinna być ta decyzja, ale jestem pewien, że żałosną kompromitacją UE byłby jej brak. Jeżeli wszyscy przyznajemy się w Europie do tych samych fundamentów moralnych, chętnie przywołując grecką arete i łacińską virtus (czyli po polsku cnotę lub dzielność etyczną) jako źródło moralnego prawodawstwa cywilizacji śródziemnomorskiej, której spadkobiercami pragniemy być, to nie wyobrażam sobie, aby z Brukseli nie popłynął  wkrótce w stronę Pekinu jasny i wyraźny sygnał, co stary kontynent sądzi o jego zachowaniu wobec Tybetańczyków.    

Czasu jest coraz mniej, ale nadzieja zawsze umiera ostatnia.

Jerzy Bukowski