KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 21 lipca, 2024   I   03:26:28 PM EST   I   Danieli, Wawrzyńca, Wiktora
  1. Home
  2. >
  3. WIADOMOŚCI
  4. >
  5. Polska

Owce czy smok?

16 stycznia, 2008

Mamy oto kolejną odsłonę historycznego sporu pomiędzy mieszkańcami Podhala a obywatelami podwawelskiego grodu. Pierwszy opisał go ponad 200 lat temu Wojciech Bogusławski w komediodramie pod tytułem \"Krakowiacy i górale\", dzisiaj włączają się weń potomkowie jej bohaterów.

O co poszło tym razem? O kampanię reklamową Krakowa, prowadzoną z dużym rozmachem na ulicach Zakopanego, nad którymi zawisły wielkie bannery, nawołujące tych, którym znudziło się już oglądanie owiec do odwiedzin wawelskiego smoka. Mimo że treść i formę tej prowadzonej na swoim terenie akcji zatwierdziły władze zimowej stolicy Polski, to nie spodobała się ona dumnym góralom, dostrzegającym w niej przejaw nieuczciwej konkurencji. Poczuli się urażeni i zlekceważeni, niektórzy a co bardziej krewcy z nich podejrzewają nawet, że aluzyjnie potraktowano mieszkańców Podhala jako stado baranów.    

Z polskimi bacami i gazdami nie ma zaś żartów, bo każdy z nich może wyjść z zaostrzoną jeszcze przez dalekiego przodka w czasie szwedzkiego potopu ciupagą i raz dwa zakończyć wymyśloną przez krakusów kampanię promocji ich miasta kosztem Zakopanego. Dodatkowego smaczku nadaje też temu sporowi wspomnienie legendy, wedle której rezydujący pod królewskim zamkiem na Wawelu smok zakończył swój żywot po spożyciu nie czego innego, jak właśnie owcy.    

Nie wiadomo wprawdzie, czy była ona wyhodowana na tatrzańskich halach, ale górale chętnie powołują się na ten fragment dobrze znanej wszystkim Polakom legendy i grożą, że jeśli krakowianie będą nazbyt nachalni w propagowaniu turystycznych walorów swojego miasta kosztem Podhala, to niechybnie znajdzie się wśród nich nowy szewczyk Skuba. Pod Wawel dojedzie luksusowym samochodem w niespełna dwie godziny, a ze siarką nie będzie miał problemu, bo powietrze w prastarej stolicy Rzeczypospolitej nadal pełne jest szkodliwych dla smoków i ludzi związków chemicznych.

Jerzy Bukowski