KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Poniedziałek, 6 lutego, 2023   I   02:19:09 PM EST   I   Amandy, Bogdana, Doroty
  1. Home
  2. >
  3. WIADOMOŚCI
  4. >
  5. Polska

Mazurek Dąbrowskiego nad Rzeką Karola (w 210-tą rocznicę wykonania)

24 lipca, 2007

Mazurek Dąbrowskiego nad Rzeką Karola (w 210-tą rocznicę wykonania)
Józef Wybicki

„...dążenie do potwierdzania własnej tożsamości (...) jest (...) tworzywem, z którego głównie utkana jest historia świata.” – Leszek Kołakowski.

Pamiętam, jak mając kilka lat, jednym z moich ulubionych zajęć w domu było zrywanie kartek z kalendarza. Wisiał on na ścianie w kuchni, w specjalnej ramce, która pozwalała zakładać nowy z każdym Nowym Rokiem. Oddzierając kartkę kolejnego dnia podglądałem następne licząc je aż do najbardziej ulubionej kartki, promieniującej radosnym, czerwonym kolorem: „Niedziela”! Pod każdym dniem znajdowały sie ważne daty. Właściwie dopiero z perspektywy lat mogę myśleć o nich, że „ważne”, wtedy dla tego kilkultka, mającego uciechę z wyrywania kolejnej kartki kalendarzowej książeczki, były one zaledwie „jakieś tam”. Ktoś umarł, ktoś się urodził, coś się zdarzyło kiedyś, a kartka z kalendarza o tym mówiła. Ale być może, że wtedy właśnie, przed bardzo wielu laty, jakby na początku mojej pamięci, w ten sposób rodziło się we mnie poczucie historycznego czasu i sensu historii.
 
Przyszła era internetu, kiedyś znalazłem wirtualny, polski kalendarz w witrynie Wspólnoty Polskiej, mogłem więc od tej pory robić dokładnie tak samo jak dawniej, czyli podgladać nadchodzące dni, widzieć jakie daty przyniosą ze sobą, jutro..., pojutrze..., itd.. Nie spodziewałem się jednak, że ten nawyk kiedykolwiek przyniesie jeszcze jakiś owoc.
 
Parę dni przed kolejnym koncertem Pro Musica w Bostonie, na który planowałem się wybrać znów kartkowałem internetowy kalendarz . Koncert bostoński miał się odbyć, jak w zwykle, 3-go piątku miesiąca, tym razem dotarłem więc do 20 lipca: „Czesława, Fryderyka, Hieronima....”, a w miejscu ważnych dat: ”1797 Po raz pierwszy wykonano publicznie Mazurek Dąbrowskiego”. Oo! Czyli dokładnie 210 lat temu, we Włoszech, daleko od kraju jacyś Polacy zaintonowali “Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy…”. Poczułem się dość dziwnie, że też mnie podkusiło…, przecież ten koncert nie ma nic wspólnego, letni, jazzowy wieczór poświęcony Johnowi Coltrane z Kasią Sokalla jako główną wykonawczynią. Lubię Coltrane’a, chciałem posłuchać Kasi, a tu ta rocznica, ci Polacy sprzed dwóch wieków. Włochy, Stany, co za różnica, tacy sami emigranci jak ja. Tyle, że oni wtedy śpiewali pieśń o marzeniu właśnie utraconego kraju, a ja, dziś?
 
Zepsułem sobie cały wieczór i nastrój na resztę tygodnia, wszystko przez ten mój głupi nawyk. Nie pojadę na koncert i już. Przystąpiłem do montowania rocznicowego plakatu dla mojego PolBoston.com pt. “210 rocznica Mazurka Dąbrowskiego”. Jest tekst, jest portret Józefa Wybickego, jest Henryk Dąbrowski na koniu, Kossaka, wszystko wolne od praw autorskich na Wikipedia. Bardzo dobrze. Kilka ustawień na Photoshop’ie i mogę całość zakładać na witrynę..., nagle przyszła myśl. Byłem prawie pewien, że Grażynka Ołtarzewska, prowadząca Pro Musica, nie będzie protestować, że oboje z mężem Maćkiem, dawnym "solidarnościowcem", ucieszą się i zaakceptują.

***
"Drodzy Państwo, zanim rozpoczniemy koncert, chciałabym oddać głos naszemu przyjacielowi. Szymon ma dla Was pewną niespodziankę”. Trzymając w ręku zakryty jeszcze plakat rzuciłem pytanie: „Czy wiecie Państwo co wydarzyło się właśnie dzisiaj, 20 lipca, 210 lat temu w małej miejscowości Reggio Emiliana na północy Włoch?”. Z głębi sali usłyszałem „Mazurek, Mazurek Dąbrowkiego”. W tym momencie odsłoniłem plakat i przedstawiłem po krótce historie Mazurka. Na pierwsze dźwięki zaintonowanego hymnu wszyscy wstali. Pieśń rozlegała się niezwykle donośnie w sali Polish-American Citizen Club w Bostonie. Po chwili od strony muzyków usłyszeliśmy wspomagające takty. Kilkadziesiąt obecnych uczestników koncertu, tak samo jak i muzycy rozpoczęli wieczór w nowym nastroju. Na stoliki powędrowały wcześniej przygotoane kopie słow hymnu narodowego. Wszyscy obecni złożyli podpisy na odwrocie przyniesionego plakatu. Powstała pamiątka jedynego w swoim rodzaju wieczoru, podczas którego został przerzucony most historii przez dwa wieki i dwa kontynenty. Być może była w tym także dla innych ta cząstka doświadczania emigracji, która jakże często pomaga ludziom w odnalezieniu sensu ich własnej tożsamosci. O dziedzictwie, ktore emigrant wywozi ze sobą z kraju, a później stara sie przekazać następnemu pokoleniu pisze w „Pamięci i Tożsamości” Jan Paweł II bardzo zasadniczo: „Ojczyzna (...) to jest dziedzictwo".

Po koncercie poświeconym Johnowi Coltrane, przewodzący muzykom, saksofonista Janusz Kowalski oraz pozostali, świetna wokalistka, Kasia Sokalla, niezwykle utalentowana jazzowa pianistka, Yoko Miwa, Don Heald na kontrabasie i Jerzy Głód na perkusji, obaj wspaniali muzycy, powrócili do mazurkowego motywu. Jeszcze raz wszyscy powstaliśmy z krzeseł i jeszcze raz nad Rzeką Karola w Bostonie popłynęła melodia znana od 210-ciu lat Polakom, a od 80-ciu lat światu jako nasz hymn.

Szymon Tolak, http://www.PolBoston.com , 22 lipca 2007, Boston, Massachusetts

W post scriptum chcialbym poprosić czytelników o napisanie do mnie i poinformowanie o znanych im wykonaniach Mazurka Dąbrowskiego w jego  210 rocznicę. Mój adres emailowy; info@polboston.com . W ten sposób być może uda sie nam utworzyć interesującą kolekcję i dokument nie bez znaczenia dla naszej polskiej i polonijnej tożsamości.