KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Piątek, 19 sierpnia, 2022   I   12:58:36 AM EST   I   Emilii, Julinana, Konstancji
  1. Home
  2. >
  3. POLONIA USA
  4. >
  5. Informacje polonijne

Miasto polskiej piosenki - Boston

20 września, 2006

Miasto polskiej piosenki - Boston

Preludium do bostońskiej, polskiej jesieni artystycznej w tym roku odegrała mocnymi akordami Pro Musica, Inc. Założyciele fundacji, Grażyna i Maciej Ołtarzewscy pokazali, że znają swoje środowisko i umieją odszukać w nim prawdziwe perełki sceny i artystycznego widowiska.

W piątkowy wieczór, 15 września Klub Polski na Boston Street zapełnił się chętnymi do muzycznej wędrówki po krainie polskiej piosenki trzech minionych dziesięcioleci. Był to pierwszy dzień trzydniowego koncertu. Początek, jak zwykle z „akademicką punktualnością”, ku uciesze spóźnialskich miał charakter rozgrzewki i prób z nagłośnieniem, ale już po paru chwilach było wiadomo, że wśród nas żyją prawdziwe talenty. Młodzi, wykształceni i zdolni artyści szybko opanowali spartańskie warunki sprzętowo-lokalowe  Spektakl przygotowany przez Patrycję Tobis, świetnie zaaranżowany muzycznie przez Piotra Kowalczyka poprowadził rozbawioną widownię do „tych pięknych dni” z piosenek Czesława Niemena, Anny Jantar, Kasi Sobczyk, żeby wymnienić tylko kilkoro z całego gwiazdozbioru naszych dawnych, ulubionych autorów, piosenkarzy i melodii, które do dziś nucimy, czasami nie wiedząc nawet skąd pochodzą, a które pięknie odświeżone w bogatym programie podano widzom.

Musical okazał się tą jedyną w swoim rodzaju lekcją historii, odbywaną pośród kolorowych świateł, dźwięków wesołych melodii i tanecznych figur z dawnych lat. Wyjątkowość takiej lekcji brała się także stąd, że nauczyciele-artyści byli bardzo często dużo, dużo młodsi od swych milusińskich. Dzięki uroczym „nauczycielom” z łatwością przypominał się ten czas gdy piękno i młodość życia nie dawały się okiełznać ponurym zasadom „jedynie słusznego ustroju”. Cytowane w przerwach miądzy piosenkami fragmenty z osławionych śmieszną sławą sklepowych i restauracyjnych książek życzeń i zażaleń rozbawiały swą absurdalną powagą. Wszystko razem komponowało się w pełen rozrzewnienia, pełen tej dziwnej radości z łezką w oku, wieczór w wyimaginowanym barze „Pod Papugami”.

Młodość i wdzięk nie potrzebuje długo szukać swych wielbicieli, z pewnością przekonali się o tym nasi wspaniali artyści, patrząc na reakcjace zachwyconej widowni. Powtarzali bisy. Dzieki dobrej reżyserii i aranżacji, oraz pomysłowej scenografii zobaczyliśmy na scenie dobrze współpracujący zespół, który chętnie widzi wśrod jego profesjonalnie wykształconych uczestników także nowe, pełne urody, twarze, chętnych do pracy i utalentowanych przybyszów. Formuła takiej otwartości przy konstruowaniu widowiska godna jest polecenia, a umiejętnie wykorzystana i dopracowana przynosi niezykłe rezultaty. Jednym z nich jest z pewnością wspólna bardzo dobra zabawa.

Przygotowany wcześniej program musicalu wymienia wielu artystów, wszyscy zasługują na wyróżnienie, ale szczególnie należy pogratulować wytrwałości i talentu Piotrowi Kowalczykowi, świetnemu wokaliście, kompozytorowi i aranżerowi spektaklu. Jego doświadczenie muzyczne sięga wielu lat. Zdobywca stypendium w bostońskim Berklee College studiuje arkana solisty pod kierunkiem najlepszych profesorow. Obecnym zaprezentował dyscyplinę i warsztat profesjonalnego muzyka.

Ewa Lemisiewicz znana jest wielbicielom muzyki nie tylko na polskiej scenie i nie tylko w Bostonie, ale na przykład także w Paryżu, gdzie studiowała wokalizę jazzową. Ma też za sobą stypendium na Berklee College i liczne jazzowe musicale. Jej doświadczenia muzyczne wiążą się z tak słynnymi muzykami jak Herbie Hancock, Kavin Mahogany, czy Terence Blanchard. Miękki, ciepły głos i własny styl przyciąga zawsze oddanych słuchaczy

Rodzeństwo Marty i Marcina Malewskich jest znane w Bostonie dopiero od kilkunastu miesięcy, ale zdążli już zaprezentować swoje wspaniałe możliwosci. Oboje są młodymi, profesjonalnie wykszałconymi muzykami z Polski. Wrodzony talent i ożywcza, dynamiczna młodość są ich wielkimi atutami. Występując razem dodają swoim prezentacjom szczególną atmosferę wzajemnego porozumienia i harmonii. Umiejętnością nawiązywania kontaktu z widownia dościgają najlepsze wzory.

Dominacja bostońskiej sceny muzycznej przez Berklee College of Music pozostaje nieodparta. Z tej uczelni wywodzą się pozostali muzycy w orkiestrze. Tutaj służył zanakomicie swoim doświadczeniem Janusz Kowalski, świetny saksofonista, oraz Jerzy Głód, na perkusji, profesjonalny muzyk kszałcony w katwickim konserwatorium, występujacy razem ze Zbigniewem Namysłowskim. Wraz z przyjacółmi, Janusz i Jerzy tworzyli zespół instrumentalny dla polskiego musicalu.

Tę plejadę artystycznych dusz umiała zorganizować i podporządkować jednemu celowi Patrycja Tobis. Publiczność Pro Musica juz kilkakrotnie mogła zetknąć się z jej pracą jako reżysera i scenarzysty. Szkołę aktorską ukończyła w Krakowie, była na planie „Listy Schindlera” Spielberga. Tym razem postanowiła także wystąpić na scenie jako tancerka. Wśród Polonii znana jest ze spektaklu „Polacy Janowi Pawłowi II”. Popularność tego przedstawienia nie maleje mimo, że premiera odbyła sie przed ponad rokiem. Kolejna, październikowa prezentacja odbędzie się w Stockbridge, Massachusetts.

Intensywne, trzy kolejne dni musicalu polskiej piosenki pt. „Ocalić od zapomnienia” spełniły swoje zadanie na pątkę z plusem. Ten sukces wygląda obiecująco, dlatego Polonia w Bostonie nie spoczywa na lurach. Następnego tygodnia, 23 i 24 września, czekają atrakcje Polonijnego Festiwalu Kulturalno-Dożynkowego, przygotowywanego wspólnie przez wiele organizacji pod kierownictwem największej miejscowej polskiej parfii Our Lady of Czestochowa. W Bostonie pojawi się Grażyna Auguścik, która przed wielu laty opuściła Boston dla Chicago. Czekają na nia wierni do dziś jej talentowi słuchacze. Wystąpią Krakowiacy. O szczegółach festiwalu można się dowiedzieć na www.polboston.com . Październik także zapowiada się interesująco. Wiemy już, że Pro Musica przygotowuje
„Nights of Brazilian Rythms”. Będzie gorąco! Sama nazwa na to wskazuje.

Szymon Tolak