KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 29 listopada, 2020   I   08:36:50 PM EST   I   Błażeja, Margerity, Saturnina
  1. Home
  2. >
  3. POLONIA USA
  4. >
  5. Wiadomości polonijne

Zamykanie polskiej parafii w Lynn, Massachusetts

11 sierpnia, 2006

Zamykanie polskiej parafii w Lynn, Massachusetts

\"Jest zakątek na tej ziemi, gdzie powracać każdy chce, gdzie króluje Jej oblicze, na nim cięte rysy dwie\"...

Jeanette Kellery zna słowa tej pieśni jak własne życie, od urodzenia do dziś szczególnie związane z jednym miejscem, z parafią Sw. Michała w Lynn pod Bostonem. Współczesna Nowa Anglia, a zwłaszcza rejon Bostonu i okolic nie są może najlepszymi miejscami dla emigracji polskiego pochodzenia w Ameryce. Dawne liczne parafie znikają tu jak sny o pranku. Swiadectwa polskiej obecności próbuje się rugowane ze znaczących miejsc publicznych. Coraz częściej słychać  o Polakach i Amerykanach polskiego pochodzenia, że przenoszą sie do innych stanów, na Florydę, do Arizony lub Teksasu czy Georgii, gdzie Polonia rozwija się swobodniej, buduje swoje kościoły i ośrodki życia wspólnotowego.
 
Trudno oczekiwać tego od pani Janiny gdy ma już 94 lata. Jej rodzice budowali kościół przed zamkniętymi drzwiami którego dziś śpiewa polską pieśń licząc już tylko na pomoc Najjaśniejszej Panienki. Całe jej życie odmierzane było rytmem kroków na kościelych stopniach u Swiętego Michała. Dlaczego teraz musi iść gdzie indziej? Z pewnością nie bądzie szukać nowego życia w innym stanie. Jest najstarszą parafianką w grupie osób próbujących odwrócić zly los. Przychodzą pod swój zamknięty kościół co sobotę  aby się modlić i czekać na teraz już ostateczną decyzję z Watykanu. Wierzą w cud, bo kolejna odpowiedź świeżo mianowanego kardynałem, pasterza archidiecezji bostońskiej  Seana O’Malley jest odmowna. Kościół pozostanie zamknięty, budynki 100-letniej parafii gotowe do sprzedania. Archidiecezja potrzebuje pieniędzy.
 
List datowany 29 lipca pozostawił parafianom reprezentowanym przez Irene Cieniewicz jedynie 15 dni na sformułowanie odwołania od nieprzychylnej decyzji i dostarczenia jej do Rzymu, nadzieja na pozytywny rezultat jest bardzo wątła. Mimo to odwołanie napisano, modlitwa trwa. topniejąca każdej  soboty grupka na schodach kościoła wciaż liczy na ten cud. Stali się znani, The Boston Globe zamieścił obszerny artykuł. Przypomina w nim historię okolicznych kościołów z lat 90-tych. Ten krótki ale dramatyczny fragment historii polskich kościołów za kardynała Law nie napawa optymizmem. Należy tu przypomnieć, że kardynał ten otrzymał swą godność z rąk Jana Pawła II. Tak zwaną rekonfiguracją archidiecezji objął nie tyko polskie etniczne parafie. Ale wśrod nich zamknieto wtedy Swiętego Michała w Haverhill, Najświetsze Serce Jezusa w Ipswich, Swiętego Józefa w Peabody, to na północ od Bostonu, na południu między innymi zniknęła parafia Matki Bożej Ostrobramskiej w Brockton. Minęło parę lat  i nowy kardynał zamyka kolejne parafie, po Lynn następna w kolejności już czeka parafia Swiętego Wojciecha w Hyde Parku. To prawda, że wiele z tych parafii po prostu przypieczętowało swój los  brakiem odpowiedniej ilości wiernych. Z czternastu maja szanse przetrwania w tym rejonie chyba tylko dwie polskie etniczne parafie.
 
 
U Sw. Michała jednak nie było najgorzej. Parfia w momencie zamykania liczy ok 300  zarejestrowanych osób i jest w dobrym stanie. Mimo to czarne chmury gromadziły się  od dawna, ciągle słyszano o zamknięciach kolejnych, sąsiednich  parafii. Groźne słowo „rekonfiguracja” krążyło wśród parafian. Na domiar złego rok temu zmarł długoletni proboszcz ks. Kazimierz Zastawny. Gdy wiosną tego roku pozwolono celebrować stulecie parafii, okazało sie, że tylko po to by następnego dnia zamknąć drzwi likwidowanego kościoła.
 
Jeżeli szukasz dziś personifikacji Wiary, Nadziei i Miłości w otaczającym cię świecie, a z drugiej strony jeżeli też chciałbyś zobaczyć jak dogasa płomień polskiej tożsamości w Nowej Anglii, to z pewnością nie zmarnujesz czasu przychodząc w kolejną sobotę pod stopnie kościoła Sw. Michała na 567 Summer St w Lynn. O dziewiątej rano zaczyna rozbrzmiewać melodia i słowa "Czarnej Madonny", a później różaniec prowadzony przez Jeanette Kellery i odmawiany przez ludzi wiernych swemu polskiemu pochodzeniu tak jak ona, choć już nawet trudno im porozumiewać się w polskim języku. Nazwiska i imiona wielu z nich straciły polskie brzmienie, ale wciąż pamiętają swych rodziców i dziadków. Byli nimi Polacy, ktorzy przybywali do Ameryki nigdy nie mając własnego kraju, nawet na ojczystej ziemi. Byli Polakami bez Polski, a może lepiej napisać z Polską tylko w sercu. Chyba dlatego właśnie na jakże gościnnej wtedy, amerykańskej ziemi, zbudowali swoją wreszcie, choć małą, katolicką Polskę, czyli polską parfię. Swoimi wyrzeczeniam, pracą i jej owocami, oddanymi wspólnocie, zasłużyli na pamięć. Zachowanie tej pamięci należy teraz do naszego dobra.
 
Szymon Tolak / PolBoston.com, Massachusetts 9 sierpnia 2006
Kontakt: stolak@gmail.com
REKLAMA - DODAJ FIRMĘ