KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Środa, 28 października, 2020   I   09:14:10 PM EST   I   Narcyza, Serafina, Wioletty
  1. Home
  2. >
  3. STYL ŻYCIA
  4. >
  5. Trochę historii

Chicago Fire - Cracovia Kraków: 1-0

02 lipca, 2007

Chicago Fire - Cracovia Kraków: 1-0

Piłkarze Cracovii nie dali rady drużynie Chicago Fire i przegrali na stadionie Toyota Park w Chicago (Bridgeview, IL) 0-1. Był to pierwszy mecz podopiecznych trenera Stefana Majewskiego w ramach przygotowań do nowego sezonu. Hucznie zapowiadany pojedynek między drużynami Cracovii oraz Chicago Fire nie zawiódł oczekiwań organizatorów. Na trybunach stadionu Toyota Park zasiadło blisko szesnaście tysięcy kibiców, z czego zdecydowaną większość stanowiła miejscowa Polonia!

Ubrana na biało-czerwono od początku stworzyła świetną atmosferę dopingując zespół „Pasów"! Początek spotkania to wzajemne badanie sił obu drużyn. I choć to Chicago Fire osiągnęło lekką przewagę to jednak pierwszy strzał na bramkę oddała Cracovia. W 8. minucie szczęścia próbował Piotr Bania uderzając mocno zza pola karnego. Piłka leciała jednak zbyt blisko środka bramki i tym samym golkiper „Strażaków" Jon Busch nie miał problemów z interwencją.

Gospodarze pierwszą sytuację bramkową stworzyli sobie po kwadransie gry i od razu mogli, a może nawet powinni strzelić gola. Po składnej akcji Calen Carr stanął sam na sam z Marcinem Cabajem, jednak nie zdołał go pokonać! W 19. minucie uderzał Dariusz Pawlusiński, ale obok bramki.

Dalsze minuty pierwszej połowy to niezwykle równorzędny pojedynek. Zarówno piłkarze Chicago, jak i Cracovii oddawali strzały na bramkę, jednak bez większych „fajerwerków". Dopiero w 37. minucie piłka wpadła do siatki. Do siatki „Pasów". Po faulu Tomasza Wacka (za co ujrzał żółtą kartkę) piłkę na osiemnastym metrze ustawił sobie Diego Gutierrez i uderzył na bramkę Cabaja. Tor lotu piłki zmienił jeszcze Willian Oliveira, czym zaskoczył interweniującego „Wąskiego". 1:0!

Po straconej bramce piłkarze „Pasów" próbowali jeszcze przed przerwą odrobić straty, ale ten zamiar nie powiódł się. Co więcej szansę na drugiego gola miał Oliveira, lecz jego strzał w 41. minucie wybronił Cabaj. Cztery minuty później sędzia zakończył pierwszą połowę.

W przerwie meczu trener Stefan Majewski zdecydował się na dwie zmiany – Jacka Wiśniewskiego zmienił Piotr Giza, z kolei między słupkami pojawił się Sławomir Olszewski , który wszedł w miejsce Marcina Cabaja.

Początek drugiej połowy to seria fauli z obu stron. Pierwszy strzał w tej części meczu oddali zawodnicy gospodarzy, a konkretnie Oliveira. W 49. minucie strzelec bramki uderzył zza pola karnego, jednak wysoko ponad poprzeczką. Było to już czwarte uderzenie tego piłkarza na bramkę „Pasów"! W odpowiedzi w 56. minucie z około dwudziestu metrów strzelał Pawlusiński, ale uczynił to bardzo niecelnie. Chwilę później popularny „Plastik" opuścił plac gry, a w jego miejsce pojawił się Paweł Szwajdych.

Wprowadzony po przerwie Olszewski po raz pierwszy interweniował w 65. minucie meczu. Na jego bramkę szarżował Carr, stanął z nim oko w oko, jednak popularny „Olsza" wygrał ten pojedynek! Sześćdziesiąt sekund później doszło do kolejnej zmiany w drużynie „Pasów" - Bartłomiej Dudzic wszedł w miejsce Marcina Bojarskiego.

Sytuacja Carra wprowadziła sporo ożywienia w poczynania obydwu stron. W 69. minucie Bania stanął przed doskonałą okazją – uderzył mocno i precyzyjnie, jednak Busch jakimś cudem wybronił jego strzał! Dla odmiany chwilę później było gorąco pod bramką Cracovii. Olszewski znowu musiał spróbować swych sił w pojedynku jeden na jeden i znowu wyszedł z niego zwycięsko! Tym razem szczęścia próbował Chat Barrett. W 71. minucie na boisku pojawił się Karol Kostrubała (zmienił Piotra Banię), a osiem minut później Mateusz Jeleń (za Arkadiusza Barana).

W 85. minucie powinna paść bramka wyrównująca. Giza znalazł się na szesnastym metrze i zdecydował się na prostopadłe podanie do Dariusza Kłusa. Ten stanął przed doskonałą szansą, ale w ostatniej chwili interweniujący obrońcy powstrzymali go. Defensywny pomocnik „Pasów" przewrócił się, jednak sędzia nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego!

Z każdą minutą ataki Cracovii były coraz groźniejsze (przez niemalże całą drugą połowę krakowianie mieli zdecydowaną przewagę), jednak zabrakło czasu, by doprowadzić do remisu. Jeszcze w samej końcówce miało miejsce ogromne zamieszanie pod bramką Buscha, które jednak nie przyniosło wyrównania (chwilę wcześniej Paweł Wojciechowski zmienił Tomasza Wacka).

Cracovia przegrała z Chicago Fire 0:1.

oprac. DG i Bogdan Wegrzynek Chicago
REKLAMA - DODAJ FIRMĘ