KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 24 października, 2021   I   06:29:43 PM EST   I   Arety, Marty, Marcina
  1. Home
  2. >
  3. Not Used_ŚWIĄTECZNE REFLEKSJE

Pośród was są tacy, co nie wierzą - 21 Niedziela Zwykła, 08.27.2006

27 sierpnia, 2006

A wielu spośród Jego uczniów, którzy to słyszeli mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: „To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które ja wam powiedziałem, są duchem i życiem. Pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus od początku wiedział, którzy to są co nie wierzą, i kto miał Go wydać. J 6, 60-64

Chrystus kieruje te słowa do otaczających Go słuchaczy, którzy zauroczeni Jego czynami i nauką szli za Nim. Postronny obserwator mógłby powiedzieć, że byli to oddani zwolennicy i wyznawcy Chrystusa. A jednak, to do nich Chrystus kieruje te słowa: „Pośród was są tacy, którzy nie wierzą". Dzisiaj także wokół Chrystusa gromadzą się tłumy. W czasie wielkich uroczystości przybierają w liczbę. Na pasterce czy rezurekcji nie mogą ich pomieścić nawet największe świątynie. Podejrzewam, że i do tych rzesz wiernych Chrystus mógłby skierować te same słowa, jakie wypowiedział prawie dwa tysiące lat temu: „Pośród was są tacy, co nie wierzą".
   
A zatem co to znaczy wierzyć? Protestancki kaznodzieja Billy Graham, mówiąc o wierze przytacza taką historię. Nad wodospadem Niagara pojawił się linoskoczek, który zamierzał przejść po linie rozciągniętej nad wodospadem. Zgromadził się tłum ciekawskich. Linoskoczek pyta zebranych, czy wierzą, że on jest w stanie sprostać temu zadaniu. Zebrani nie byli pewni. Linoskoczek z wielką łatwością przeszedł po linie w jedną i drugą stronę. Wracając pyta, czy wierzą, że może on z taczką przejść po tej samej linie. Większość ufała sprawności linoskoczka. Przejście z taczką nie sprawiło akrobacie większych trudności. Następnie zadaje zebranym pytanie, czy wierzą, że jest w stanie przewieźć w tej taczce worek ziemi o wadze 80 funtów. Wszyscy odpowiedzieli twierdząco. Po wykonaniu tego zadania, zadaje ostatnie pytanie, czy wierzą, że jest w stanie bezpiecznie przewieźć w tej taczce człowieka. Wszyscy byli przekonani, że jest to możliwe. W tej sytuacji linoskoczek poprosił pierwszego z brzegu mężczyznę, aby wsiadł do taczki, a ten mocno zmieszany zaczął się tłumaczyć, szukać wykrętów i w końcu nie zdecydował się na ryzyko przewiezienia w taczce. Linoskoczek zaproponował to samo innej osobie. Reakcja była podobna. Nikt ze zgromadzonego tłumu nie zdecydował się na przejażdżkę w taczce, pomimo że wszyscy wyrażali wiarę w możliwość bezpiecznego przewiezienia. Graham dodaje, że wierzący są często podobni do tego zebranego tłumu nad wodospadem Niagara. Często składają deklaracje wiary, ale gdy trzeba zaufać Bogu do końca, wtedy szukają wykrętów. Wiara to bezgraniczne zaufanie Bogu, które jest wynikiem doświadczenia Jego zbawczej mocy.
   
Do takiej wiary człowiek ciągle dorasta. Jest to nieraz bardzo długi proces, zaczynający się od nawrócenia. Bardzo ciekawie pisze o tym Emilie Griffin w książce „Wielkie nawrócenia XX wieku". Przedstawia ona proces nawrócenia w oparciu o swoje własne doświadczenia jak i też doświadczenia wybitnych osobistości XX wieku, którzy od ateizmu doszli do wiary w Boga. W tym procesie wyróżnia ona kilka etapów. Pierwszym z nich jest pragnienie. „Nawrócenie zaczyna się od pragnienia, od tęsknoty serca za czymś, czego nigdy w pełni nie doświadczyliśmy i nie możemy wyczerpująco opisać. Owa tęsknota może przyjść w formie nostalgii za czasem, kiedy wszystko wydawało się szczęśliwsze, za radościami dzieciństwa, które już się skończyły. Albo też może przyjąć formę znużenia światem, odczarowania i rozczarowania, jakie on nam przyniósł. Rzeczy takie, jakie są, nawet szczyty światowych przyjemności przestają wystarczać. Nie dają zadowolenia."
   
To pragnienie otwiera człowieka na rzeczywistość nadprzyrodzoną i przymusza do szukania na drodze rozumowej rzeczywistości, w której mogłyby się spełnić te pragnienia. I tak proces nawrócenia wchodzi w drugi etap, który Griffin nazywa dialektyką. Dialektyka jest, bowiem dialogiem wewnętrznym. W głębi jaźni istnieje stałe napięcie między biegunem konwertyty przyciąganym przez wiarę a biegunem, który się temu opiera." Konwertyta na tym etapie nawrócenia szuka argumentów za jak i też przeciw wierze.
    
Następnym etapem nawrócenia jest walka. Emilly pisze: „W moim przypadku polegało to na tym, że mój rozum stwierdził autentyczność dwóch równoważnych przeciwnych stanowisk (ateizm i wiara), doszłam do miejsca, gdzie jedno było dla mnie bardziej prawdopodobne niż drugie. Nastąpiło to po pewnym okresie trwania w niezdecydowaniu; ale ten okres po prostu się skończył. Wiedziałam, że czas wahania minął" Pod wpływem nadprzyrodzonego impulsu rodzi się przekonanie o słuszności wiary, jest ono bardzo słabe i trzeba o nie walczyć. „Małe nasienie wiary zapuściło korzenie, zaczyna walkę o swoje istnienie, ale nie ma jeszcze energii do wypuszczenia pędów i wzrostu”. Na tym etapie krystalizują się konkretne wezwania. Thomas Merton mówi o tym w ten sposób: „Najpierw przyszło łagodne, mocne, słodkie i czyste wezwanie, które odzywało się we mnie: <Idź na mszę!> Było coś dziwnego i zupełnie nowego w tym głosie, który zdawał się nalegać na mnie, w tym mocnym i stale wzrastającym przekonaniu, czego mi potrzeba.... A kiedy przystałem na to wezwanie, nie pyszniło się ono zwycięstwem nade mną, nie zdeptało mnie w szalonym pośpiechu przekazania swojej zdobyczy, ale niosło mnie łagodnie naprzód w oznaczonym kierunku."
   
Etap Walki przechodzi w poddanie. B. Griffin o tym etapie swego nawrócenia pisze: „Podczas rekolekcji ojciec Tovy porównywał działanie łaski do sytuacji małego dziecka stojącego nad otwartym zejściem do piwnicy, w której jest jego ojciec. W piwnicy jest ciemno i dziecko nic nie może zobaczyć, a ojciec każe mu skoczyć w dół. Coś takiego zdarzyło się właśnie mnie. Skoczyłem w ciemność wprost w ramiona miłości". Człowiek rezygnuje z walki i całkowicie oddaje się w ręce Boga. Poddaje się Bogu, wierzy i ufa Mu.
   
Ale to nie jest koniec szukania, rozterek i nawracania się. Avery Dulles pisze: „Kiedy zostałem katolikiem, stwierdziłem ku mojemu zaskoczeniu, że moje nawrócenie zaledwie się zaczęło. Przedtem wyobrażałem sobie, że podejmuję heroiczne działania... Co do tego całkowicie się myliłem. Ludzka natura człowieka pozostaje, a razem z nią wszystkie skłonności do pychy i egoizmu, jakie wiara potępia...". Zostając chrześcijaninem jesteśmy wzywani do ciągłego wzrastania w wierze.

Ks. Ryszard Koper