KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Piątek, 22 października, 2021   I   03:17:31 PM EST   I   Haliszki, Lody, Przybysłšwa
  1. Home
  2. >
  3. Not Used_ŚWIĄTECZNE REFLEKSJE

Wiara - 13 Niedziela Zwykła, 07.02.2006

02 lipca, 2006

Przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli” Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus słysząc, rzekł do przełożonego synagogi: „Nie bój się, wierz tylko”. I nie pozwolił nikomu iść za sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich:”, Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął ze sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, wszedł tam gdzie leżało dziecko. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha cum, to znaczy: Dziewczynko mówię ci wstań”’ Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Mk 5, 35b-42

Norman V. Peale w książce pt. „Moc pozytywnego myślenia” ukazuje rolę wiary w naszym życiu. Pewne zastrzeżenia budzi skoncentrowanie się na psychologicznym aspekcie wiary, która ma wprawdzie odniesienia do Boga, ale i tak jej zasadniczym celem jest osiągnięcie sukcesu w rzeczywistości doczesnej. Mimo tych zastrzeżeń może być to dobry punkt wyjścia do rozważań o wierze, która prowadzi do zbawienia. Dla ilustracji przytoczę jedno ze zdarzeń opisanych w tej książce. Po wykładzie Pealego podchodzi do niego mężczyzna i mówi: „Czy mógłbym z panem porozmawiać o sprawie, która jest dla mnie najwyższej, rozpaczliwej wagi. Brak mi wiary w siebie- powiedział strapionym głosem. Czuję się strasznie niepewnie. Po prostu nie wierzę, że mi się uda. Jestem zniechęcony i przygnębiony. Właściwie- jęknął- jestem prawie przegrany. Mam czterdzieści lat. Dlaczego przez całe życie dręczy mnie poczucie niższości, niepewność zwątpienie w siebie?”  Wstępnie Peale dał mu taką radę: „Proponuję, żeby idąc dziś wieczorem ulicą powtarzał pan pewne słowa, które panu podam. Proszę powtórzyć je kilkakrotnie po położeniu się do łóżka. Kiedy się pan jutro obudzi, proszę je wypowiedzieć trzykrotnie przed wstaniem. Niech pan to robi z wiarą, a otrzyma pan i zdolność, by poradzić sobie z tą sprawą. Później, jeśli będzie pan chciał, zajmę się analizą pańskiego zasadniczego problemu, ale cokolwiek z niej wyniknie, formuła, którą zamierzam panu podać, będzie ważnym czynnikiem ostatecznego wyleczenia. Oto sentencja, którą mu poleciłem: Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia”. Po pewnym czasie Peale otrzymał list od swego pacjenta, który donosi, że ta prosta formuła sprawiła cud: „Wydaje się niewiarygodne, że kilka słów z Biblii może tyle zdziałać”. W życiu tego mężczyzny nastąpiły zasadnicze zmiany. Zyskał pewność siebie, wróciła radość życia i wszystko zaczęło się dobrze układać. Nadal jednak, codziennie powtarza fragment Biblii zalecony przez Pealego. Pytanie na ile jest to działanie mocy bożej, a na ile działanie technik psychoterapeutycznych, zapewne pozostanie bez odpowiedzi.

W medycynie bardzo ważna jest wiara pacjenta w wyzdrowienie, bez niej pacjent może umrzeć, mimo, że z medycznego punktu widzenia nie było przyczyny śmierci. Bywa też odwrotnie, ktoś wraca do zdrowia, mimo, że medycyna nie dawała mu szans. W takim wypadku możemy także pytać na ile jest w tym działanie łaski bożej, a na ile siły ukrytej w ludzkiej psychice. Są jednak przypadki, kiedy powrót do zdrowia może wytłumaczyć tylko ogromna wiara i działanie łaski Bożej. Te przypadki nazywamy cudami. W sanktuariach całego świata są księgi cudów a w nich opisane zdarzenie, które są odpowiedzią Boga na wiarę człowieka. Oto fragmenty wyznań Anny Korsak z Lublina, która doznała uzdrowienia z nieuleczalnej ślepoty przed cudownym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. „29 maja 1921 roku weszłam do Cudownej Kaplicy. Wzruszona głęboko, przygnębiona świadomością, że z nikąd na ziemi nie mogę się spodziewać pomocy, czułam, że jeśli gdzie, to tu jedynie dokonać się, może moje uzdrowienie. (...) Jakimi były moje myśli, jakie wypowiadałam słowa? Nie wiem. To tylko pewne, żem nic nie widziała i nic nie słyszała. Bez wątpienia modliłam się każdym nerwem, każdą kroplą krwi. (...) I znowu podniosłam oczy. O Boże! Co to? Korona na główce Dzieciątka.. Widzę, ja widzę krzyknęłam. Utkwiłam wzrok w Obraz, kule ogniste znikły, z Obrazu spojrzała na mnie słodka twarz Jasnogórskiej Pani”.

Ewangelia zawiera opisy wielu cudów dokonanych przez Chrystusa, a wśród nich cuda uzdrowienia. Cudowne uzdrowienia przez Chrystusa zawsze były odpowiedzią na ogromna wiarę chorego. Również wskrzeszenia przez Chrystusa dokonywały się kontekście wiary. Jair z dzisiejszej Ewangelii wierzy głęboko, że Chrystus może uzdrowić jego córkę. A gdy w drodzy doniesiono, że córka Jaira nie żyje, Jezus zachęca go: „Nie bój się, tylko wierz”. Wielka wiara przywróciła do życia zmarłą dziewczynkę. Tu dosłownie sprawdza się powiedzenie: „Wiara czyni cuda”. 

Te wszystkie formy wiary powinny prowadzić do najważniejszego jej wymiaru, w którym staje się ona podstawą zbawienia i życia wiecznego. Chrystus mówi: „Każdy, kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie.” Te słowa są szczególnie dla nas ważne w najtrudniejszych momentach naszego życia, takich jak na przykład śmierć kogoś bliskiego. Chrystus mówi wtedy do nas: „Nie bój się, tylko wierz”. A zatem od naszej wiary i postępowania według niej zależy nie tylko doczesność, ale przede wszystkim nasze zbawienie i nasza wieczność.

Ks. Ryszard Koper